Nowa Nadzieja  zobacz opis świata »

Dopis 3: Oni wrócili , tak? przerwał mu ork...

« poprzedni dopis
 

cloudjubei 73

Od: 21.10.2006,aktywny: dawno temu

Tekstów: 7,

Dopisów: 104,


- Oni wrócili, tak? - przerwał mu ork spuściwszy głowę. Drapiąc małe stworzenie za uszami, podszedł do pobliskiej kałuży i delikatnie go postawił. - Nie chcę już zabijać, tyle niewinnych ludzi... Dlaczego? - powiedział odwrócony plecami do Anioła i bardziej wyglądało to, na rozmowę z wilkiem.

- Nie... Źle mnie zrozumiałeś. Niegdyś wszyscy razem żyli w zgodzie, w miłości i pokoju. A co teraz zostało...?

- Nienawiść... - przerwał Cloud Matthaeusowi. - Mam być marionetką w rękach Boga, tak? Już raz mnie wykorzystał... Nie chcę do tego powracać...

- Powiedz - ork poczuł, jak niebiańska ręka dotyka jego ramienia, natychmiastowe ciepło rozeszło się po całym ciele - czy kiedykolwiek marzyłeś o pokoju? O tym, aby twoi pobratymcy przestali mordować?

- Skąd wiesz?! - lekko podenerwowany wpatrywał się w, wciąż uśmiechnięte i spokojne, oblicze Anioła. Ciepło odeszło wraz z dłonią. Wiedział, że Oni potrafią zaglądać w serca, sprawdzić, jaki naprawdę jest. Nie słysząc odpowiedzi, chciał wyczyścić umysł, skupić się i skoncentrować. Zauważył, iż Matthaeus przechylił lekko głowę i patrzył w inną stronę. Sam się tam obejrzał, lecz nic nie zobaczył. "Zgódź się..." Słodkie tony, niczym najpiękniejszy kwiat, rozkwitły w jego głowie. "Nie bój się, on cię nie słyszy." Zakłopotany patrzył się na twarz Anioła, która nic nie zdradzała. "Proszę, zgódź się..."

- Proszę, zgódź się... - Niebiańska istota ponownie przemówiła. - Musisz stworzyć nowy dom, miejsce, w którym wszystkim będzie dobrze.

- Żadnych wojen? Przemocy? Przelanej krwi? Lamentu małych, niewinnych dzieci?

- Nie... Nie, gdy się zgodzisz. - Anioł przysiadł i pogłaskał wilczka, który od paru chwil bacznie śledził poczynania opiekuna. Pod wpływem anielskiego dotyku, jakby się rozpromienił. - Nie jesteś sam...

- Ludzie są źli, nie zechcą mi pomóc. Nie mam mocy, nie takiej jak kiedyś. Nikt nie posłucha okrutnego, zielonego i śmierdzącego orka. To jest nierealne...

- Masz moją wiarę i, co więcej, także bożą. Widzisz ten znak? - Anioł podniósł głowę i wskazał na słup światła zaczynający się na bezgranicznym niebie, a kończący na szarym kamieniu. - To Jego znak. On cię wybrał. Nie pozwól się prosić...

- Dobrze... ale mam małą prośbę. Spraw, by on nie cierpiał. - Skierował wzrok na potulnego, niczym baranka, malucha.

- Już jest zdrowy i będzie Ci pomocny... A teraz idź, przyjrzyj się kamieniu... - Ork posłusznie udał się do kamienia, lecz spojrzał na Anioła. Ten patrzył w kierunku lasu. Usłyszeli dźwięk łamanych gałęzi...

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 2

*oni wrócili[,] tak?

*spuściwszy głowę - zobacz, czy tak nie lepiej będzie brzmiało

*A teraz idź przyjrzyj się kamieniu...

albo 'A teraz idź przyjrz[eć] się kamieniu'

albo

'A teraz idź[,] przyjrzyj się kamieniu...



Cloud, ty orkiem? No no no... ;)

patrzył [się] na twarz - zbędne słowo



kamieniOWI




Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.