niezwykłe wakacje  zobacz opis świata »

Dopis 11:Opowiem ci jeszcze jedną historię ...

« poprzedni dopis
 

Love 83

Od: 14.02.2010,aktywny: dawno temu

Tekstów: 23,

Dopisów: 213,


Opowiem ci jeszcze jedną historię - powiedział Mario.
Agnieszka zmierzyła go wzrokiem, zastanawiała się jak sobie poradzić z uczuciem które ją ogarnęło - nieznośnym ptakiem zazdrości, który trąbił jej do ucha coraz głośniej - Chinka! Chinka!
Nie potrafiła się od niego opędzić, co wprawiło ją w niemałe zdumienie. Co prawda już od dłuższego czasu nosiła przy sobie paszport miłości, do tego momentu nie zdając sobie sprawy, ze będzie musiała pokonywać jakieś granice.
- A Chinka? - zapytała nieśmiało, z lękiem ubranym w kaszkiecik.
- Och, Chinka - ona tutaj przyjdzie o piętnastej - jeszcze raz spojrzał na zegar.
Chciała go jeszcze o coś zapytać, być może o poziomy zażyłości, ale nagle kichnęła i całe napięcie jakie jej
jeszcze towarzyszyło przed chwilą zniknęło wraz z okazałym glutem, który opuścił jej nos i upadł na ziemię.
"Toż to istny upadek gluta" - pomyślała Agnieszka i zaśmiała się.
- Z czego ta idiotka się śmieje - pomyślał Mario i wytarł jej nos.
- No wiesz co?! - oburzyła się. - Na co ty sobie pozwalasz?
- Przepraszam, chciałem ci tylko osuszyć nozdrza - odpowiedział zdziwiony. - Spójrz - wskazał drzewo i kołyszące się na wietrze liście. - Nie chcę żebyś sobie przeze mnie przeziębiła kichawę.
- Dobre sobie! Wycieraj nozdrza swojej Chince! - oparła dłonie o stół.
- A co ty masz do niej? - zdziwił się Mario.
- Miałeś mi przecież opowiedzieć nową historię - uspokoiła się i ogarnęła go ramieniem.
- No właśnie - oparł się i zamówił kawę.
- Działo się to dawno temu, chyba ze dwa lata temu, dokładnie nie pamiętam. Nosiłem wtedy chustkę na głowie i takie postrzępione, dżinsowe spodenki, pamiętasz?
Agnieszka zarumieniła się, ponieważ w owym czasie chodziła z Adamem.
Pojechałem w odwiedziny do mojego kolegi, z którym znaliśmy się jeszcze w przedszkolu. Wysiadłem z autobusu w jakieś małym miasteczku i zacząłem się wspinać, jego dom położony był na wzgórzu. Nagle zatrzymało się przy mnie jakieś auto. Okazało się że był to radiowóz. Miejscowej policji nie podobały się moje spodenki, a także to, że wyrzuciłem na drogę papier po lodzie, ale, wybacz, tam nie było ani jednego kosza na śmieci!
- Wieś - burknęła Agnieszka.
- No i ten policjant mnie zaprosił do samochodu.
- Podwiozę cię - zaproponował.
- I wtedy...
- Co wtedy?
- Wtedy, wyobraź sobie, kichnąłem tak jak ty! Ponieważ właśnie miałem mu podać legitymację szkolną, kawał przezroczystego gluta owinął mu się na kołnierzu.
- Chachacha! Osmarkałeś go?!
- Niechcący. A ten od razu - ręce na samochód i stanąć w rozkroku.
Odpowiedziałem mu grzecznie, że takie rzeczy się zdarzają i w nogi. Nie mogłem pozwolić żeby mnie obmacywał jakiś glina. Biegłem co sił przez pola, a potem wskoczyłem w las. Słyszałem za sobą pisk opon, radiowozy wpadały na siebie próbując pokonać grząski grunt. W powietrzu pojawiły się helikoptery, ale na szczęście już byłem przy skałach i mogłem się skryć.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.