Pokój nr. 34  zobacz opis świata »

Dopis 4:Opuściłem pokój . Była godzina . . .czy ja...

« poprzedni dopis
 

Love 83

Od: 14.02.2010,aktywny: dawno temu

Tekstów: 22,

Dopisów: 206,


Opuściłem pokój. Była godzina...czy ja wiem? Czy może nie pisać lepiej o godzinach? Był pokój. Była już siódma. Kiedyś na pewno będzie ósma. Kiedyś, to znaczy kiedy? Może nawet dziś. Słońce operuje wszystkimi zegarami. Wskazówki wskakują na milion świec. Dosłownie nie. Poza tym, trzeba uznać milion za eksymizman. Po prostu było już lepiej. Milion słońc. Oto właśnie chodziło. To jest ta godzina. Ale czy na pewno? Nie umiem się posługiwać liczbami.
W każdym razie poszedłem do kafejki. Tam jest dziewięć wielkich kalkulatorów. I tylko jeden prycha.
Nie dało się go uruchomić. Nie było mu dane, a może milion przyglądał mi się? Dwie świece, co normalnie windują dym z kapelusza, dziś stoją cicho. Puste. Ale co normalne było, nie będzie, chyba że ktoś dowali do komina. A na niebie dukat, bezgłowe chmurki. Nie ma się czego bać, one po prostu tak mają. Bezgłowe nie znaczy bezrozumne. Popycha je wiatr. Mądry wiatr. Pokój nr. 34 powoli zamienia się w popiół łez. Być tam a nie być. Być tym, co trzyma lejce. Lejce.
A gdzie konik? Konik do lejc. Popieprzone to już jest tak wszystko, że nie widać koni a koniec lejc leży na podłodze. A może to nie koniec lejc? Właściwie, to chyba nie na podłodze. Przestrzeń zaczyna się poruszać. Wraz ze słońcem. Wraz ze słońcem słońc. No i wraz ze słoniem.
Ciekawe dlaczego w kafejce jest tylko jeden sprawny komputer? I to tylko na tyle, o ile można w nim sprawdzić pocztę. Drobna pani w sukience od Żaboli nie zna umiaru w przyjmowaniu podarków. Zapłaciłem jej, ale nie za usługę. Po prostu za lejce. Po dachu łaził jakiś facet. Oni wszyscy chcą coś naprawiać, dopuki nie wydorośleją.
Pewnego dnia słońce ukaże się w dzwonie.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.