Ukocenie   zobacz opis świata »

Dopis 17: Pani nie jest jej kochanką , prawda? Proszę...

« poprzedni dopis
 

Pudelko 438

Od: 12.01.2008,aktywny: dawno temu

Tekstów: 32,

Dopisów: 1265,


- Pani nie jest jej kochanką, prawda? Proszę się okryć - podał mi swoją marynarkę, ale ja zrobiłam krok do tyłu i szybko sięgnęłam po szlafrok. - Może jednak pani weźmie marynarkę? - spojrzałam na swój ślubny szlafroczek. Kiedyś był piękny, wzdłuż rękawów i kołnierzyka wyszywany futerkiem, lekki i miękki w dotyku. Mogłam przecież domyśleć się, że mój kochany kot będzie sobie o niego ostrzyć pazurki, mogłam... Przyjęłam marynarkę i zaprosiłam mężczyznę do kuchni gdzie poczęstowałam go jego butelką brandy.

- To kim pani jest? - zapytał ufnie i uśmiechnął się ciepło.

- Jestem wnuczką.

- Czyją?

- Aldony.

- Jesteście na ty?

- Nie... Babci Aldony.

- Witam wnuczko, zacnej narzeczonej mej. O, widzę, że ma pani kawalera - mężczyzna schylił się i pogłaskał Fryderyka. Kot ku mojemu zdziwieniu przytulił się do nogi Roberta, dziadka Roberta, z ufnością. - A gdzie Aldona?

- Na cmentarzu - burknęłam nieprzyjemnie. Przychodzi jakiś facet, głaska mi kota, kot go kocha bardziej niż mnie, kot, którego ja... Chyba przywiązałam się do Fryderyka.

- O tej porze? Co robi, wywołuje duchy? - zaśmiał się perliście - Śmieszne prawda? - zgrabnym ruchem wziął kota na kolana i zaczął go masować po brzuchu gaworząc do niego jak do małego dziecka.

- Ona nie żyje... - mruknęłam spuszczając wzrok na podłogę. Fryderyk mnie bardziej kocha.

- Słucham? - mężczyzna uniósł wysoko brwi- i nic mi nie powiedziała? - zapytał zaskoczony, zszokowany i smutny. Fryderyk na pewno mnie woli, tylko dlaczego jest taki ufny do tego faceta? Przyznam, że niezły ten dziadek, ale żeby kot to też wyczuł...?

- BABCIA NIE ŻYJE, kopnęła w kalendarz, kipnęła, wącha ziemię, kwiatki, jest w trumnie, nie ma jej - powiedziałam zniecierpliwiona. Dziadek Robert dopił brandy i spojrzał na mnie uważnie.

- Ale my żyjemy prawda? Jak ona mogła umrzeć... - zamyślił się na dłuższą chwilę, wstał i wyszedł bez słowa. Stałam w jego marynarce pełnej kluczy, pieniędzy i portfeli. Portfel był w sumie jeden, ładny, skórzany...
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 2

nie wiem, jaki miałaś zamysł z tym facetem, jak coś to kasuj ;D


powiem tak pudło, zajebiscie;] normalnie wpis udał się ci jak nigdy. nie to ze się śmiałam a to, ze z dziadka zrobiłaś kogoś fajnego a całej sprawie nadałas nutkę tajemniczości naleza się pannie brawa.


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.