ELIKSIR MŁODOŚCI  zobacz opis świata »

Dopis 13: Pani Zosiu , proszę poprawić okulary...

« poprzedni dopis
 

Love 83

Od: 14.02.2010,aktywny: dawno temu

Tekstów: 23,

Dopisów: 213,


- Pani Zosiu, proszę poprawić okulary- rakieta wykonała zwrot.
- XYZ, rabarbar, kolendra, kot. Rabarbar Wiola...
Siedzieli w milczeniu przez jakiś czas. John odniósł wrażenie że żałowała trochę tej podróży, skupiona przypominała chryzantemę spoglądając w niezmierzoną dal.
John spodziewał się rychłego spotkania, miał swój plan i przeczucie że lepiej się nim nie chwalić. Zerknął na mapę sprawdzając położenie względem czerwonego trójkąta, w obszarze którego spodziewał się zastać Farela.
Pani Zosia podziwiała widoki za oknem, ich śladem mknęło jakieś światełko, okazało się że to Amor przecierający nowy szlak.
- Może przyjmiemy go na pokład?- uśmiechnęła się. Przypominała teraz multilateralną pasjonałę w goglach i pilotce przewiązanej pod szyją.
- Doskonały pomysł pani Zosiu. Zbierzmy jeszcze ascetów lewitujących w gwiezdnych kołyskach i ze dwie kambodżańskie kapele, urządzimy party.
- Delta, jak mnie słyszycie, odbiór- odezwała się przydrożna Herma.
- Słyszę cię dobrze.
- Czy jest z wami pani Zosia? Mam jej przekazać wiadomość.
- Pani Zosiu, to do pani- Kawa podał mikrofon.
- Hallo? Tu asystentka Zosia z pokładu statku pod dowództwem komandora Johna Kawy.
- Tak się cieszę, to ja, Edmund Cila, czy pani mnie jeszcze pamięta?
- Bardzo mi przykro, nie przypominam sobie- na twarzy asystentki pojawił się pąs.
- Daj spokój Zośka, przecież wiem że to ty. Pamiętasz to nasze pierwsze ognisko nad rzeką, pamiętasz moją gitarę? Po chwili z głośnika wydobyły się dźwięki nastrojowej, gitarowej muzyki.
- Poczekaj, zagram ci twój ulubiony kawałek- dało się słyszeć szelest nut.
- Love me tender, love mi tu...poczekaj, albo to, kojarzysz "Blue Hawaii"?
- Panie komandorze, mam do pana ogromną prośbę, czy nie dało by się go jakoś zestrzelić?
- Nie mamy na pokładzie broni, poza tym nie mieści się to w naszej konwencji.
Nagle zrobiło się bardzo gorąco. Tak bardzo że już przy następnej zwrotce pani Zosia musiała rozpinać berbet pod szyją a potem koszulę, za dekolt wdzierał się pot.
- Niechże pani to z siebie zdejmie- dowódca ogarnął ją troskliwym spojrzeniem.
- Ale ja nie mam nic pod spodem- pani Zosia łapała powietrze niczym orzeł który wpadł w stado gęsi.
- Proszę to potraktować jako polecenie służbowe.
- Dobrze, panie John- zdjęła koszulę przełamując w sobie opór i została w topless.
Po chwili spojrzała przepraszającym wzrokiem i zdjęła również konserwatywną spódnicę oraz zaskakująco frywolne stringi z kunsztownie wydzierganym, puszystym królikiem.
Odtąd częściej zwracała głowę w jego kierunku.
Ostrożnym łukiem mijali strumień meteorytów przypominających sukienki w grochy, gdy w głosie pani Zosi pojawił się znowu oficjalny ton.
- Mógł mi pan darować tego grajka- powiedziała gdy zrównali się z tęczą.
- Przecież panią uprzedzałem, więc po co te ceregiele?
- Podobno znalazł pan korzeń żeńszenia, czy to prawda że działa on na uspokojenie?
Przez następne pół godziny pani Zosia poddana została twardemu egzaminowi. Niebo o tej porze niosło ze sobą nastrój szafiru, w kierunku Andromedy przemieszczały się cztery kutry. Mieli je na podsłuchu, ale niesione żaglem tajemnicy nie zdradzały się w żaden sposób. Z głośników płynęły monotonne komunikaty a w blasku księżyca objawił się nowy statek. Płynęli równo z jego linią jak od ekierki odmierzając swój ślad. W pewnej odległości, w miarowych odstępach przemieszczały się jakieś szkunery.
- Ruch jak na Marszałkowskiej- odezwał się Kawa- Dryfuje, czy nie ruszył się z miejsca?- głośno się zastanawiał.
- Według współrzędnych sprzed 20 minut- pani Zosia przesłała mu dane na pulpit.
Przy cichym warkocie podobnym do pracy suszarki przepłynęli wzdłuż jego burty, a minąwszy go przyjęli kurs na szkunery.
- Powinien pan pisać wiersze liryczne- stwierdziła Zosia na widok Johna śledzącego obiekt jak natchniony. Rozpoznał banderę i bez trudu odczytał nazwę statku. Obserwował też kutry które stopniowo oddalały się od siebie.
- To Farel?
- Chyba tak- odpowiedział.
- Proszę przejąć stery i trzymać kurs, tak żeby wyglądało iż chcemy dołączyć do tamtych czterech- wydał komendę i chciał wstać, ale sterowany przez panią Zosię okręt przechylił się, zmniejszył prędkość by znowu przyspieszyć zmieniając kurs o około 180 stopni.
- Co pani wyprawia?!- zagrzmiał komandor.
- Przepraszam- pisnęła asystentka i weszła na właściwy tor. Plama wydawała się coraz bardziej konkretna, widać było ciągnący się las masztów a z głośnika znowy popłynął głos komunikatora.
- Delta Alfa, jak mnie słyszycie?
- Jakbym stał między wami- odparł John rozpoznając Farela.
Po chwili Farel zaproponował żeby skierowali swój stateczek w jego stronę i wyraził wielką ochotę żeby przyjąc ich na pokład.
- Bezczelny typ- syknęła Zosia. W głośniku dało się słyszeć charakterystyczny szum kamer.
- Proszę się uśmiechnąć, mają nas na wizji- powiedział John i wyciągnął się w fotelu.
Wreszcie szum ucichł. Okręt Farela rozpływał się w atmosferze jakby dotknęło go jakieś fo pa.
Kawa odczuwał niedosyt. Trochę więcej sobie obiecywał po tej wycieczce. Tymczasem doszło go delikatne stukanie w zewnętrzny kadłub okrętu, kiedy pokonywali strefę błąkających się puszek po oleju.
Gdzieś tam po nocy pan grajek zawodził "Lovin`Arms".
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 4

O, na coś takiego czekałam xD
Może pani Zosia za szybko zmienia miejsce swojego pobytu, ale ja też coś wykombinuję w niedługom czasie :P

Jak tylko wydobrzeje zaraz napiszę dalszy ciąg - mam go już w głowie
a na razie WESOŁYCH ŚWIĄT

* okulary[. ]- [R]akieta
* wrażenie[,]
* chryzantemę[,]
* przeczucie[,]
* na mapę[,]
* okazało się[,]
* pokład?[ ]-
* pomysł[,]
* odbiór[ ]-
* do pani[. ]-
* - Hal[/l]o?
* sobie[. ]- [N]a
* spokój[,]
* wiem[,]
* gitarę? [-] Po chwili
* kawałek[. ]- [D]ało
* tu...[ ]
* nie dało[/ ]by
* bardzo[,]
* pod szyją[,]
* zdejmie[. ]- [D]owódca
* spodem[. ]- [P]ani
* orzeł[,]
* John[. ]- [Z]djęła koszulę[,]
* opór[,]
* ton[:]
* grajka[ ]- powiedziała[,]
* prawda[,]
* komunikaty[,]
* z jego linią[,]
* Marszałkowskiej[ ]-
* Kawa[. ]-
* z miejsca?[ ]-
* [dwudziestu] minut[. ]- [P]ani
* go[,]
* liryczne[ ]-
* kutry[,]
* tak[ ]-
* wyglądało[,]
* czterech[ ]-
* prędkość[,]
* przyspieszyć[,]
* [sto osiemdziesiąt]
* wyprawia?![ ]-
* - Przepraszam[ ]-
* masztów[,]
* wami[ ]-
* John[,]
* zaproponował[,]
* ochotę[,]
* przyją[ć]
* typ[ ]-
* wizji[ ]-
* fo[/ ]pa

Panie Syzyfie z La Manczy, proszę dać znać, co takiego fajnego zrobił Pan Love, iż poprawia Pan z premedytacją i maniakalnym wręcz uporem tylko jego teksty. Pozostali piszmacy czują się niedopieszczeni i zdecydowanie zazdrośni. W rozpaczy gryzą się po rękach i merdają uszami.

Z poważaniem
Ministerstwo do Spraw Poważnych

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.