pesymizm

gusiek

Od: 01.07.2010,aktywny: dawno temu

Tekstów: 3,

Dopisów: 0,


Opis świata:

Zaczęło się wszystko, gdy miała 10 lat. Do tej pory była optymistką, ale pewna choroba, która wprowadziła epidemię na świecie zmieniła całe jej życie. Bała się, że zachoruje na tą chorobę, wmawiała sobie jej objawy. Wpadła w depresję. Jej życie zmieniło się w koszmar. Płakała, spała...i tak na okrągło...Miała tego dość. Co najgorsze zaczęła myśleć o samobójstwie. Pewnie wydaje się wam dziwnie, że dziesięciolatka zamiast bawić się z dziećmi myśli o śmierci...Do pewnego czasu były to tylko myśli, ale w pewien dzień nie wytrzymała psychicznie, a było to tak... Siedziała u rodziców w pokoju i płacząc rozmyślała o sobie i o jej życiu. W końcu stwierdziła, że to dłużej nie ma sensu, bo nie tylko ona się męczy, ale także jej rodzina. Wstała i chciała zejść do piwnicy z celem powieszenia się. Na szczęście na tym samym piętrze, w drugim pokoju siedziała jej mama. Zapytała się swojego dziecka gdzie idzie. Powiedziała, że idzie się zabić. Mama natychmiast do niej podbiegła i wprowadziła do pokoju. Kazała jej usiąść. Chciała z nią porozmawiać, ale ona krzyczała, że nie chce żyć, że tylko na tym świecie zawadza i nikomu nie jest potrzebna. Po kilku minutach się uspokoiła. Mama starała się wytłumaczyć jej, że samobójstwo nic nie da, a jeszcze bardziej pogorszy sytuacje. Zaproponowała swojej córce wizytę u psychologa. Zgodziła się. Za kilka dni spotkała się z nim. Szczerze mówiąc ani psycholog ani leki, które przepisał nic nie pomogły. Ona sama wyszła z tego wszystkiego. Nie dawała już rady...nie miała do tego siły. Depresja odeszła, ale jednak nie na zawsze. To wszystko po jakimś czasie wracało i zaczynało się od nowa.. Jest tak do tej pory...teraz ma ona 12 lat, ale nadal nie widzi życia w pozytywnym sensie...