Meaweteacha sefer  zobacz opis świata »

Dopis 7: Pewnego dnia , gdy obudziłam się...

« poprzedni dopis
 
***

Pewnego dnia, gdy obudziłam się, przede mną stał Mefisto. Uśmiechał się do mnie.

- Lucyfer chciałby prosić cię, byś wróciła do Dworu.

- Wtedy mnie nie chciał.- parsknęłam, gdyż poznałam już dumę i pogardę.

- Nie mógł, zrozum. Potrzebowali czasu, by ich przekonać, by udowodnić, że jesteś taka jak my, że też jesteś upadłym aniołem, choć twoje skrzydła wciąż są białe, a krew czerwona. Chodź ze mną.

Poszłam za nim, ponieważ poznałam także tęsknotę i samotność.



***

- Zostań, proszę – Lucyfer spojrzał mi w oczy.

- Dobrze, skoro tego chcesz. Ale... - zawahałam się, tylko na moment. - Podetnij mi skrzydła.

Widziałam, że otworzył usta, chciał krzyknąć, jego oczy pociemniały.

- Oszalałaś... - jęknął tylko.

- Być może – mimo strachu uśmiechnęłam się. - Mimo to spełnij prośbę szalonej siostry.

Chciał zaprotestować, gdy do sali weszła kobieta o długich, czarnych lokach. Odziana była w szkarłatną suknię z głębokim dekoltem. Lucyfer podszedł i ucałował dłoń przybyłej, po czym zwrócił się do mnie, już spokojniej.

- To moja żona, Lilith, powinnaś ją pamiętać, siostra Ewy.

Tak, rzeczywiście, pamiętałam , mieszkała w grocie gdy odeszła od Adama. Rzeczywiście, to była ta Lilith.

- Witaj w domu, Saulael- powiedziała i uśmiechnęła się do mnie. - A ty, kochany, spełnij prośbę szalonej siostry – puściła oko w moją stronę.

Rozumiała...

Nie krzyczałam, bo znałam już strach. Wtedy poznałam także ból i wiedziałam już, że nie jest najgorszym, co może spotkać anioła. Obserwowałam z zaciśniętymi zębami jak moje skrzydła zmieniają barwę. Kawałek po kawałku stawały się czarne i jeszcze piękniejsze.



***
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 1

...a ty kochany spełNIJ prośbę...


Poza tym super!


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.