ZAPYTAJ RAJCHSFIRERA  zobacz opis świata »

Dopis 5: Pewnego razu , kiedy zrobiło się cieplej...

« poprzedni dopis
 

Love 83

Od: 14.02.2010,aktywny: dawno temu

Tekstów: 23,

Dopisów: 213,


- Pewnego razu, kiedy zrobiło się cieplej, wybrałem się w stronę parku. Traf chciał że spotkałem kolegę, jeszcze ze szkoły podstawowej.
- Przecież nie widzieliście się przez parę ładnych lat?
- Nie trudno go było poznać, nosił taką fryzurę a la Kevin Costner (z tyłu dłuższe, na górze w miarę normalnie, a z przodu wyczochranych kilka kosmków na czoło), przez co sprawiał wrażenie persony obytej w świecie, chociaż nie mógł być to miraż którym dało by się omamić kogoś kto chociaż raz w życiu wyjechał dalej niż do Czech.
- Istny Ferdek.
- Właśnie.
- Czy rzeczywiście był aż tak podobny do Costnera? Tańczył z wilkami?
- Wywijał takie hołupce że aż się sobie dziwię że nie zgłosiłem go na casting do jakiegoś musicalu.
- No i co z tym Ferdkiem?
- Nic, nauczyłem się od niego grać w bilard. Umówiliśmy się na wieczór, do modnego w tym czasie klubu bilardowego. Była to dla mnie nowość, kluby bilardowe ("W znoszonym fraku","Pinokio","Fair play")powstawały jak grzyby po deszczu.
- No i...? - ziewnął kot i po chwili zorientowałem się że śpi.

- Wstawaj - obudził mnie następnego dnia wcześniej niż zwykle.
- Daj spokój, tak mi się smacznie śpi - przewróciłem się na drugi bok. Ale kot nie dawał za wygraną.
- Wstawaj, miałeś mi przecież opowiedzieć historię swojego kapelusza.
- Co to, to nie. Kiedy ci ją wczoraj chciałem opowiedzieć to usnąłeś - przeciągnąłem się.
- Ojejku, przepraszam - kajał się. Chyba naprawdę coś go ujęło w tej historii.
- Opowiedz jak nauczył cię grać - stawał się coraz bardziej natrętny.
- No dobrze, ale najpierw napiję się kawy. Kot wisiał na żyrandolu i z jego miny mogło wynikać że był już po śniadaniu. Słońce dopiero wschodziło ożywiając kontur. Wszedłem do kuchni stwierdzając z zadowoleniem że kawa już na mnie czeka, unosił się wokół przyjemny aromat a kot nie zapomniał nawet o mleku. Wziąłem łyczek, a kiedy próba wypadła pomyślnie wróciłem z kubkiem do pokoju.
- To jak będzie, opowiesz?
- Dlaczego ci tak na tym zależy? - zapytałem siadając w fotelu.
- Sam nie wiem - huśtał się kot - odkąd wyrzuciłeś telewizor zrobiło się tu jakoś...nie, żebym narzekał - podchwycił moje spojrzenie. - Po prostu, ten Ferdek to taka plastyczna postać, założę się że przeżyliście razem wiele przygód.
- Spotkaliśmy się wtedy w "Fair play". Prawdę mówiąc nie było tam nic ciekawego do roboty, choć trzeba przyznać że zalegała tam zacna kompania. No i przychodziły ładne dziewczyny.
- I to już cała historia? - zdziwił się kot.
- No nie - uśmiechnąłem się. - Następnego dnia spotkaliśmy się znowu. Z jakiegoś powodu pasowaliśmy na ten czas do siebie. Przyczyna była prozaiczna. Ferdek mógł pożyczyć od ojca Fiata 125p, którym wykręcał bezbłędne piruety na asfalcie. A ja miałem kasę na paliwo...
- To się nazywa przyjaźń.
- Ferdek nigdzie nie pracował, spał do południa a przez resztę dnia czekał aż się zwolni samochód. W ten oto sposób zaczęliśmy wspólnie objeżdżać ciekawe miejsca.
- A kapelusz, skąd on się tutaj wziął?
- Jak już wspomniałem po wakacjach przyjąłem się do pracy na EC. Moje zadanie było proste, do mnie należał transport butli tlenowych z którymi kursowałem prowadząc wózek akumulatorowy przez cały dzień. Ale opłaciło się. Zacząłem zarabiać dość duże pieniądze i pozwalałem sobie na coraz większą ekstrawagancję. Aż wreszcie, któregoś dnia, widząc na wystawie sklepowej kowbojski kapelusz nie mogłem się oprzeć i zakupiłem go.
- Tylko kapelusz, czy coś jeszcze? - zaśmiał się kot.
- Kowbojki, katana, dżinsy od levistrausa...-zacząłem wymieniać.
- Dość!- krzyknął kot i zeskoczył na podłogę.
- To musiało być bardzo zabawne - poczęstował się mlekiem.
- Jasne, przecież mi właśnie o to chodziło.
- I w tym kapeluszu wpuścili cię do Anglii?
- Tak, ale jeszcze nie tego lata.
- Bardzo się tobie dziwię - zreflektował się kot. Siedział teraz na parapecie i pykał fajkę. Spoglądał
za okno gdzie na zewnętrznym parapecie siadały gołębie.
- Jak mogłeś się przebierać za kowboja? 3 sierpnia, decyzja o wysłaniu sił zbrojnych w rejon Zatoki Perskiej. 17 stycznia rozpoczęła się wojna nad Zatoką, wojska sił sprzymierzonych zaatakowały z powietrza Kuwejt i Irak jednocześnie. W tym dniu spadły pierwsze bomby na Bagdad - wyliczał z pamięci.
- Ty kocie nic nie rozumiesz - wstałem nagle i zacząłem chodzić po pokoju.



 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 3

Dobra, wróciłeś - ale daj z siebie wiecej: dwa pierwsze odcinki były dopilnowane, smakowite kęski, teraz uciekasz z tematu - możesz wrócić i dalej nas smakowicie karmić duchowo?
Kot niech mruczy na dachu - tam jego miejsce
< usiadła cichutko nad brzegiem ruczaju czekając na puente, która powinna być na początku każdej drogi, doczeka się?

Daj namiar, przyślę ci zaczarowanych płatków:-)

Takiemu zaproszeniu nie sposób sie oprzeć, szczegóły na PW *o*

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.