Zaczęło się od kubka kawy...  zobacz opis świata »

Dopis 6:Pierwszy łyk kawy lekko przebił...

« poprzedni dopis
 

Pudelko 438

Od: 12.01.2008,aktywny: dawno temu

Tekstów: 32,

Dopisów: 1265,


Pierwszy łyk kawy lekko przebił się przez senność i powolnie rozbudził zmysły. Dziewczyna zamknęła oczy i delektowała się każdym łykiem.

- Żyjesz? – szturchnął ją po piętnastu minutach, kiedy kolejny klient zapytał się czy z kobietą wszystko w porządku.

- Ledwo.

- Co wyrzuty sumienia cię zjadają? – zapytał z przekąsem i wrócił do wycierania szklanek.

- Tylko nadgryzają… Zaraz! Jakie wyrzuty? – otworzyła jedno oko i spojrzała na Louisa, stwierdziła, że w sumie stoi tam gdzie stał i robi to, co robił dziesięć minut temu przymknęła ponownie powiekę.

- Poproszę o dwie kawy.

- Proszę usiąść, podam do stolika – głos Louisa nabrał nagle barw i stał się ciepły, przyjazny i mocny. Zaintrygowana Malwina otworzyła oczy i spojrzała prosto na czerwony zad. Ów zad ubrany był w czerwoną spódnicę, miał głowę, długie włosy i białą bluzkę.

- Dziękuję, bardzo pan miły – zaśmiał się zad i odgarnął włosy do tyłu. „To kobieta, nie zad. Uciekaj wyobraźnio” – pomyślała Malwina i odstawiła pusty kubek na ławę. Louis zaczął pogwizdywać i z zapałem przygotowywać dwie kawy.

- Zamówiła dwie kawy, pacanie – mruknęła blondynka i skrzyżowała dłonie na blacie.

- I?

- Dla siebie i mężczyzny.

- Przy stoliku nie ma mężczyzny – w tym momencie oboje spojrzeli na stolik pod oknem. Siedziały tam dwie kobiety i trzymały się za ręce. Po chwili pocałowały się i ponownie złapały się za ręce.

- Faktycznie, faceta to tam nie ma – mruknęła Malwina i wstała z krzesła. Była już lekko pobudzona, chętna do życia i działania.

- Przynajmniej pamiętają jak się umawiają – mruknął i postawił filiżanki na tacy.

- Ale rymy, częstochowskie! – prychnęła i wybiegła z kawiarni jakby przypomniało jej się o czymś ważnym. W efekcie poczuła, że zjawisko zwane w szkole Kac Kupą zaraz nadejdzie. A nic tak nie niszczy dnia jak wyczuty przez innych zapach pijackiej kupy.



***

Kiedy się kąpała przypomniała sobie, że była umówiona z Louisem. Chwilę grzebała w pamięci, a kiedy sobie przypomniała, że to było wczoraj i że nie przyszła natychmiast zakręciła prysznic. Stała chwilę i delektowała się gęsią skórką.

- Trzeba przeprosić – mruknęła do siebie i pierwsze, co to poszła do szafy w poszukiwaniu czegoś, w czym przeprosiny wyglądałyby ładnie. Bo przepraszać to nie umiała.



***

- Zamknięte.

- Przyszłam cię przeprosić.

Louis podniósł głowę i szeroko się uśmiechnął. Stała przed nim Malwina ubrana w stary, znoszony dres, a w ręku trzymała opakowany w kolorowy papier karton.

- Nie wstyd ci chodzić w dresie po ulicy?

- Dres nie ważny, wiesz chciałam ubrać się w coś sexy, ale wtedy byś się gapił na moje piersi, a nie słuchał tego, co mam dopowiedzenia, a tak to…

- … gapię się na paczkę. Co tam jest?

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 3

* [S]zturchnął ją
* zapytał się[,]
* - Co[,]
* [O]tworzyła
* stoi tam[,]
* gdzie stał[,]
* temu[;] przymknęła
* Uciekaj[,]
* mężczyzny[.] - [W] tym
* pocałowały SIĘ i ponownie złapały SIĘ
* pamiętają[,]
* kąpała[,]
* ŻE to było wczoraj i ŻE
* nie przyszła[,]
* pierwsze[/,] co[,]
* nie[/ ]ważny,
* wiesz[,]
* mam do[ ]powiedzenia,


w końcu jestem na tyle przytomna, żeby pokomentować :PP wpisik brilliant, jak zwykle :PP mam tylko małą kosmetyczną uwagę: w moim wpisie wcześniej Malwina wymyła twarz, więc raczej resztki makijażu by nie zostały :PP


PRZYKRO MI, ALE WPIS MUSZĘ ZABLOKOWAĆ. KOREKTA NIE ZOSTAŁA DOKONANA DO SIEDMIU DNI OD CZASU JEJ ZROBIENIA. PROSZĘ SKONTAKTOWAĆ SIĘ Z MODERATORSTWEM.


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.