Nowa Nadzieja  zobacz opis świata »

Dopis 117: Pierwszy nóż wbił się w jego ramie ,...

« poprzedni dopis
 
***

Pierwszy nóż wbił się w jego ramie, drugi chybił celu, trzeci nie poleciał, bo Nerian nie miał już sił. Kiedyś jednym nożem zabiłby, jednak złamana ręka sprawiała, że jego zdolności znacznie osłabły. Stał chwiejnie i patrzył wrogo na mężczyznę. Ręka zwisała mu bezwładnie przy boku, z kącika ust kapała krew, ale wyraz oczu mówił, że będzie walczył. Nawet, jeśli przypłaci to życiem, a wiedział, że jego chwile są policzone. Nie zabił przeciwnika, a w walce nie miał już szans, nie teraz, gdy Marius pozbawił go władzy w ręce. Eldan zaklął i wyciągnął nóż, zaczął wstawać.



Dosyć! Koniec! Mam was dosyć! Śpiewajcie! Śpiewaj!



Kelia zaczęła cicho nucić, jej pieśń podjął Las. Drzewa szumiały. Nerian poczuł, że zastyga, że ból mija, ale traci też władze nad swoim ciałem. Eldan nie mógł się ruszyć, był niczym rzeźba. Tylko Marius leżał dalej, nieświadom, co się dzieje obok, związany, niegroźny. Kelia urwała pieśń, tupnęła nogą w ziemie i zaczęła bluźnić.

- Nie mamy czasu! A wy go marnujecie! Zostało coraz mniej czasu! Nie czujecie tego? A postójcie sobie i ochłońcie!

Podeszła do nieprzytomnego Mariusa i dotknęła jego czoła dłonią.

- Obudź się! Na nasze obietnice! – Otworzył oczy, w których zobaczyła okropny ból, w końcu ciało broniło się nieświadomością, a ona zmusiła umysł do powrotu w ramiona bólu.

- Łamiesz słowo, które mi dałeś. Ja miałam wybierać z kim walczysz i kogo zabijasz, jesteś mój. Dzień drogi stąd jest jedna z Bram. Kolejną czuje na zachodzie. Są blisko tego miejsca, miejsca, w którym wszystko się zaczęło. Uwolnię cię, jeśli obiecasz mi, że moi towarzysze będą bezpieczni.

- Nie ja zaatakowałem. Słowo niezłamane. – Wycharczał.

- Nie ważne. Żądam posłuszeństwa. – Popatrzył na nią z nienawiścią.

- Będę wolny, gdy zginie ostatnia Brama – Wykrztusił, plując krwią – a wtedy cię zabije. Powoli.

Wzruszyła ramionami i nożem rozerwała mu więzy.

- Uderz mnie jeszcze raz, a cofnę moje słowo. Nie lubisz być drzewem Mariusie.

- Zabije cię. A teraz daj mi te niebieska butelkę, która wypadła z torby Nerian. Bo zaraz zdechnę z bólu.

Wstała i minęła zastygłego Gońca. Podniosła butelkę, najpierw powąchała zawartość. Rzuciła w kierunku Mariusa. Narkotyk. Bardzo mocny.

- Zastanawiam się, czy nie zostawić tutaj tych dwóch.

Wypił i spojrzał na nią przytomniej.

- Neriana? Przyda się. A tego tutaj nie znam. Jednak walczy nieźle. I chciałbym móc go zabić, gdy zniszczę Bramy. Pójdzie z nami? Kim jest?

Kelia spojrzała na gońca. Kim jest? Nie wiedziała, nie znała jego historii. Nikt nie znal. O żadnym nie wiedziała nic, ponad to, że bez nich nie uda jej się zrobić wszystkiego, co planowała. A planowała dużo.

- Kim jest? Nie wiem. Nie obchodzi mnie to. Idź teraz stąd, musze wytłumaczyć Elanowi, kim jesteś. A nie chcę więcej krwi. Mam dosyć. Wynoś się.

Posłuchał, ku jej zdumieniu posłuchał.

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 2

*Pierwszy nóż wbił się w jego rami[ę]

*tupnęła nogą w ziemi[ę] i zaczęła bluźnić. - Co do bluźnienia, to uwłaczanie świętości - jeśli to miałaś na myśli - ok, ale wydaje mi się, że chodziło jednak o przeklinanie.

*- Nie mamy CZASU! A wy go marnujecie! Zostało coraz mniej CZASU!

*Kolejną czuj[ę] na zachodzie.

*- Będę wolny, gdy zginie ostatnia Brama – [w]ykrztusił, plując krwią – a wtedy cię zabij[ę]. Powoli.

*- Zabij[ę] cię. A teraz daj mi t[ę] niebiesk[ą] butelkę, która wypadła z torby Nerian[a]. Bo zaraz zdechnę z bólu.

*Kelia spojrzała na [G]ońca.

*Nikt nie zna[ł].

*Idź teraz stąd, musz[ę] wytłumaczyć El[d]anowi, kim jesteś.

Czy ja przeczuwam bliski koniec Stelli, czy też może jestem "w mylnym błędzie"? ;)

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.