Babiniec, czyli gdzie CI mężczyźni  zobacz opis świata »

Dopis 26:Pierwszy raz zakochałam się w...

« poprzedni dopis
 

Cassie 64

Od: 11.01.2007,aktywny: dawno temu

Tekstów: 3,

Dopisów: 181,


Pierwszy raz zakochałam się w bruneciku o oczach czarnych. Przeżyłam z nim gorący, jak na możliwości czterolatków, romans, całując się z nim gdzie popadło. Było więc, i na łącę, i za przedszkolem. Miłość kwitła. Dostawałam stokrotki i lizaki. Ale brunecik, mimo wielu zalet, czyniących o bożyszczem wszystkich małych przedszkolaczek (nie wiem, dlaczego nikt nie wymyślił formy żeńskiej dla dziewczynek, uszczęszczających do przedszkola?) miał jedną, obrzydliwą wadę. Był babiarzem. Gdy zobaczyłam jednego popołudnia, że całował się z moją koleżankę... Myślałam, że zabiję ich obydwoje na miejscu. Ale nie! Postanowiłam przygotować zemstę na zimno. Następnego dnia w przedszkolu, gdy zebrała się wystarczająca publika, zrobiłam mu "awanturę" na calego. Łącznie z płaczem, biciem i innymi teatralnymi sztuczkami. Do chłoptasia owego postanowiłam się nie odzywać od tego momentu, nie reagując na słowa przeprosin. Do koleżanki zresztą też.

Wszystko zmieniło się, gdy dwa lata później mojemu byłemu brunecikowi dokuczał jakiś starszy łobuz. Biedne dziecko płakało, nie wiedząc, jak wybrnąć z danej sytuacji. A poszło o to, że wychowywał się bez ojca. Nie mogłam tego znieść, bo miałam podobną sytuację rodzinną. Zakasałam swe rękawki i, mówiąc kolokwialnie, rąbnęłam z całej siły w podbródek łobuza. Obydwaj spojrzeli na mnie z zaskoczeniem. Starszy stał z otwartymi ustami, trzymając się za podbródek i mrugając zdezorientowany. Brunecik przestał płakać. Wymamrotał słabe: "Dzięki" i zwiał, starając się ukryć rumieńce zakłopotania.

Faceci. Wierni. Silni. I odważni. Cechy rozwijane już od najmłodszych lat. Brawo!
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 2

Cas, jak ja to mogłam przegapić?  No plusy, i... piszesz coraz ładniejsze kawałki ;)


Dziękuję :)


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.