E6  zobacz opis świata »

Dopis 7: Piotr nie znał zbyt dobrze budynku , ale...

« poprzedni dopis
 

cloudjubei 73

Od: 21.10.2006,aktywny: dawno temu

Tekstów: 7,

Dopisów: 104,


***

Piotr nie znał zbyt dobrze budynku, ale wiedział, iż z tyłu musi być wyjście ewakuacyjne. Wybiegł czym prędzej z pokoju, zakładając w pośpiechu płaszcz oraz upewniając się, iż wszystkie notki oraz papiery są bezpieczne w kieszeniach. Trzymając w dłoniach kapelusz, ruszył na dół po schodach. Obijając się co chwila o jakiegoś studenta, nie zważał na drogę, ale pędził ile sił w nogach. Zlany potem, nie wiedząc dokładnie przed jak wielkim zagrożeniem ucieka, wpadł na ubranego w czarny garnitur jegomościa.

- Najmocniej przepraszam, nie zauważyłem pana. - Głos wydający przeprosiny, wyszedł z gardła człowieka, niczym zatrute nuty harfy, stworzone w momencie artystycznego obłąkania.

- Ja także najmocniej przepraszam, bardzo się spieszę. - Odpowiedział Piotr i skulił się tak, aby twarz była niezbyt widoczna. Zaczął gnać jeszcze bardziej, po tym, gdy zobaczył, iż człowiek, który się oddala miał plakietkę "ABW".

- Dobrze... już wiedzą, że uciekłeś, a także odkryli moje ciało. Udaj się do gabinetu informatycznego, jest niedaleko. - Głos, dochodzący z wnętrza jego samego, był nie tylko kompanem, ale także niewidzialną ręką, która wskazywała mu drogę. Uczynił tak, jak usłyszał. Spojrzał w górę i ujrzał kilka czarnych postaci drepczących z naporem po schodach.

- To on! Brać go! - zdało się dojść do jego uszu, gdy wbiegał do przedsionka pomieszczenia w którym rozlegały się dziwne odgłosy. Dźwięki maszyn tworzyły swoistą atmosferę w której swego czasu spędził wiele czasu. Kilku studentów oderwało tylko wzrok na chwilę, aby sprawdzić któż to wpadł zziajany do gabinetu. Roztrzepany osobnik biegnący na tyły pomieszczenia, wcale nie był dziwnym oraz niespotykanym widokiem, często ktoś się spieszył, by coś zrobić na ostatnią chwilę. Lecz wszyscy nieomal powstali, gdy z hukiem wpadło kilku, niespotykanie łysych, osobników w nie do końca czarnych okularach. Studenci nie wiedząc, co się dzieje, po prostu powrócili do swych zajęć. Agenci wymienili się spojrzeniami i gestami, ruszając, by przeszukać zatłoczone pomieszczenie. Piotr dyszał zmęczony, nie był przyzwyczajony do żadnego sportu, szczególnie tak "ekstremalnego".

- Kontakt. Za tobą jest kontakt... Włóż tam palec. - Znów ten sam głos. Nie wiedząc, czy ma się posłuchać i doznać szoku elektrycznego, spojrzał tylko na białe gniazdko i odwróciwszy wzrok, poczuł coś, czego nigdy nie zapomni. Przepływ energii, tak niesamowity, że aż nienaturalny rozniósł się po całym ciele. Ani trochę nie przypominało to bólu, który spodziewał się doznać. Szok, okazał się tylko przepływem materii. Jony dodatnie pchały go na przód, zaś ujemne ciągnęły za sobą. Czuł ich moc. Czystą energię, określaną przez fachowców mianem „prąd”. Otworzył oczy. Tysiące barw nagle uleciało i rozpoznał pokój, w którym był tylko raz. Gabinet dyrektora. Siedział na dywanie przed gniazdkiem, a czerwone drzwi były uchylone.

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 1

*Zlany [potem]

*działu gabinetu informatycznego - albo działu, albo gabinetu

*Dźwięki maszyn oraz innych przeróżnych urządzeń - Czy "inne przeróżne urządzenia" nie są również maszynami?

*Brać go! - [Z]dało

*uleciał[o]

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.