X  zobacz opis świata »

Dopis 25:PLAŻA . Rozkładam na trawie ręcznik...

« poprzedni dopis
 

Love 83

Od: 14.02.2010,aktywny: dawno temu

Tekstów: 23,

Dopisów: 213,


PLAŻA.

Rozkładam na trawie ręcznik. Zdejmuję koszulkę i kładę się. Słońce mnie praży. Patrzę na grubą kobietę w białych majtkach, która czujna niczym sarna pilnie czegoś wypatruje. Kobieta bawi się trawką, przygryza ją. Nosi słomkowy kapelusz z fioletową kokardą, należy go zaliczyć do rodziny melonikowatych.
Dziewczynki skubią watę cukrową. Jasne włosy spadają na turkusowe spodenki. Zza chmury muszek wyłania się raczej typowa, polska rodzina. Chudy facet, podobny do Hindusa, smaruje swoje długie ramiona. Stoi nad nim żona paląca papierosa. Dziewczynka w chustce pije z butelki sok.
Rozlega się ryk silnika, jezioro przecina motorówka. Fale poruszają trzciną. Słyszę kąpiące się dzieci, odbijanie piłki plażowej. Kobieta w słomkowym meloniku zakłada okulary.
Funkcjonariusze zakładają hełmy i wsiadają na skutery. Ruszają z impetem, lecz zwalniają na widok seksownej blondynki. Światła stopu zapalają się i gasną. Skutery przyspieszają i znikają za ścianą drzew.
Przypomniało mi się jabłko, miało wydrążoną dziurę do której zaglądała pszczoła. Leżało niedaleko wejścia do ładnego ogrodu, gdzie w hamaku drzemał gruby facet. Patrząc na niego pomyślałem, że chyba fajniej jest marzyć o tym, by być na jego miejscu, niż faktycznie tam być. Grubas wisi w hamaku jak stara ćma i się nudzi. Chociaż z drugiej strony, może przeżywa właśnie swoją Nirwanę?
Kobieta w kostiumie jednoczęściowym ogląda swoje nogi. Mężczyzna pcha wózek z dzieckiem, które krzyczy na psa. Z reklamówki zwisa syntetyczne ciało lalki. Obok wózka drepce jamnik. Przewracam się na drugi bok.
Nadchodzi wędkarz. Wstaję, patrzę na jezioro. Na dmuchanym materacu opalają się dwie osoby. Dryfują, popycha je wiatr. Gdzie indziej, bliżej środka, iskrzą się świetlne refleksy. Powstaje wrażenie, że z nieba spadają krople światła, roztrzaskujące się o taflę jeziora. Chmury są dziś wyjątkowo wyblakłe i odległe. Kobieta wytrzepuje ręcznik i składa go. Wiatr gna w jej stronę kilka liści.
Zakładam buty, biorę ręcznik i idę. Mijam stoisko z watą cukrową, którą kobieta w poplamionym kitlu nawija na patyk. Mijam kontener na śmieci, z kolorowych reklamówek wysypuje się ich zawartość. W plastikowych butelkach tańczy światło, a obok drepce świat.

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.