Mazbah  zobacz opis świata »

Dopis 49:Po kilku minutach spaceru doszli do...

« poprzedni dopis
 
Po kilku minutach spaceru doszli do niewielkiego pagórka, tuż przy lesie. Złodziejka wdrapała się zwinnie na wzniesienie, odsunęła na bok warstwę liści, słomy i patyków. Otworzyła, odkryty w ten sposób niewielki, drewniany właz. Rubin zwinnie wskoczyła do środka. Caev wymacał w ciemności drabinkę i zszedł po niej do wnętrza jaskini. Zamknął właz za sobą. Po chwili dostrzegł światło zapalanego kaganka.

- Witaj w moich skromnych progach – powiedziała rozbójniczka.

Jaskinia okazała się opuszczoną norą niziołka. Białowłosy wolał nie pytać jak i kiedy właściciel ją opuścił. Znajdowali się w typowej dla takich domków sieni. Po rozejżeniu się dookoła dało się dostrzec, iż główne wejście zostało zasypane, zaś nowe było po prostu oknem z podstawioną drabinką. Przeszli do salonu. Po wejściu tutaj od razu widać było, że ta nora już od dawna nie służy za typowe mieszkanie. Wszystkie okrągłe okienka zostały zatkane ziemią i warstwą desek, podobnie jak przejścia do innych, dawnych pomieszczeń. Przeniesiono tutaj także część mebli z innych pokoi.

Rubin zbliżyła się do dziwnej metalowej konstrukcji na środku salonu, króra okazała się być odciętym żyrandolem i zapaliła kilkanaście świec od kaganka. Zrobiło się jaśniej.

- Poczekaj, zaraz znajdę coś, żeby cię opatrzyć – rzekła gospodyni.

Caev zdjął druidzką torbę i położył ją na stojącym obok, zakurzonym sekretarzyku. Sam przysiadł na krzesełku, które bardziej przypominało dziecięcy stołek.

Przyglądał się krzątającej i klącej pod nosem złodziejce, która nie mogła znaleźć nic, co nadałoby się na opatrunek. Wspominał dawne czasy. Rubin naprawdę nazywała się Roksana von Kozienvulken, była córką średniozamożnego szlachcica i jego dwórki. Ojciec, pomimo jej bękarctwa bardzo ją kochał i chciał dać dobre wykształcenie. Szybko jednak okazało się, że młoda Roksana, wolała jeździć konno i wprawiać się w szermierce, niż ślęczeć nad woluminami. W walce dorównywała, a z czasem zaczęła przewyższać swoich chłopięcych rówieśników. Jednak kiedy miała czternaście lat, jej leciwy już ojciec przestał się opierać młodszej żonie, a ta wygnała dziewczynę. Rubin nigdy nie opowiadała o okresie po wygnaniu do spotkania z Caevem. Spotkali się kiedy miała siedemnaście lat, a wojownik podążał do lasu elfów, w jednej ze swoich licznych podróży. Szybko zostali przyjaciółmi. Tylko przyjaciółmi. Roksana podróżowała wtedy ze złodziejską bandą „Kotów” i to właśnie współtowarzysze wołali na nią Rubin, z powodu błyszczących i krwistoczerwonych ust. Ona sama nigdy tak na siebie nie mówiła, ale zaakceptowała to przezwisko.

- No, znalazłam – powiedziała Rubin, trzymając w dłoniach białą koszulę niziołka. - Teraz mogę cię opatrzyć.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 3

Byłoby bardziej śmiesznie, gdybym nie musiał opisać nieco historii nowej bohaterki. :( A wymyśliłem taki fajny kawalek. :(

Fajny wpis. Bardzo dobre opisanie przeszłości nowej bohaterki. A masz!

*warst[w]ą desek

*nic[,] co

*Jednak kiedy miała czternaście lat, jej leciwy [już] ojciec przestał się [już] opierać młodszej żonie, a ta wygnała dziewczynę. - powtórzenie


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.