Nowa Nadzieja  zobacz opis świata »

Dopis 78: Po raz pierwszy od bardzo dawna Varail...

« poprzedni dopis
 
***

Po raz pierwszy od bardzo dawna Varail nie zdołał zachować obojętnego wyrazu twarzy. To, co uczyniono Yngvild było tak absurdalne, że wydawało się niemal nierzeczywiste. Niestety, kobiecie naprawdę zadano owe dziwaczne rany. Schował broń do pochew i przykląkł przy Wikince.

- Nie obawiaj się, Yngvild, cokolwiek to było, odeszło już – powiedział łagodnie. Boleśnie jasno zdawał sobie sprawę z tego, że owa niewidzialna istota odeszła z własnej woli, wypełniwszy wprzódy swe zamiary. Że jego interwencja była jedynie spóźnioną, bezskuteczną fanfaronadą.

- Spóźniłem się, wybacz. – Z tymi słowy ostrożnie wziął Wikinkę na ręce, wstał.

- Zaniosę cię do obozowiska, Yngvild, trzeba cię opatrzyć.

Mówił, by coś powiedzieć, starając się nie okazać, jak wielkiego doznał wstrząsu, jednak jego wysiłki spełzły na niczym. Czuł, ze tak jest i to jeszcze bardziej wytrącało go z równowagi.

Gdy niósł Yngvild, rany do kłów na jego udzie mocna mu doskwierały, lecz zignorował to. I tak zresztą nie miał czym ich opatrzyć. Zrobi to w obozie, lecz dopiero po tym, jak zajmą się ranami Wikinki. Gdy spoglądał w wypełnione bólem zielone oczy, zaciskał zęby w bezsilnej wściekłości.

- Zapłaci za to, kimkolwiek jest – słowa wyrwały się z ust Eldana zupełne nieświadomie. Nie zarejestrował tego faktu, owładnięty tylko jedną myślą – jak najszybciej dotrzeć do obozowiska. Mimo to, nierzadko musiał zwolnić kroku, by nie przysporzyć kobiecie nowego bólu gdy przedzierał się przez zarośla.

Do celu dotarł, gdy tarcza słoneczna stała już dość wysoko ponad horyzontem, a różowy blak jutrzenki ustąpił jasnemu światłu poranka.

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 1

*Czuł, [ż]e

*rany [od] kłów

*mocn[o]

*nowego bólu[,] gdy

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.