Bliźniaczki  zobacz opis świata »

Dopis 6:Po zajęciach byłam przybita . Około...

« poprzedni dopis
 

Stokrotka 52

Od: 11.06.2008,aktywny: dawno temu

Tekstów: 6,

Dopisów: 386,


Po zajęciach byłam przybita. Około siedemnastej dopiero miałam wolne. Byłam głodna, zmęczona i nic mi się nie chciało. Pocieszałam się jedynie tym, iż dostałam niecodzienne zadanie: przeprowadzić wywiad z ciekawą osobą na temat jakiegoś z jej ciężkich przeżyć. To mogło być ciekawe doświadczenie. Tylko... Nie miałam pojęcia, jak się do tego zabrać. Jasne, pisałam wiele artykułów i przeprowadzałam wywiady, ale teraz nie miałam żadnego pomysłu na rozmowę. Gdzie ja znajdę kogoś z problemami? Inga? Niee. Marcin? Odpada, on zawsze radosny. Michał? A jakie on ma problemy? Ćpanie? I tak się nie przyzna.

Nawiasem mówiąc, byłam wkurzona na Michała. Nie cierpiałam go, ale jak on mógł? Zachował się jak idiota, zaćpał się, gdy byłam w toalecie. Przecież to takie... Dziecinnie ułomne. Piłam okazjonalnie, ale nigdy nie paliłam i nie ćpałam. Wydawało mi się to zawsze takie głupie, że wolałam nie próbować.

Gdy doszłam do akademika, byłam uradowana. Moje obolałe stopy błagały o masaż. Pech chciał, że ubrałam wysokie szpilki i najpewniej porobiły mi się odciski na stopach od długiego chodzenia. Kolejna niespodzianka czekała na mnie przy drzwiach mojego pokoju. Zamknięte. Nie mogłam znaleźć klucza w torebce, więc chcąc, nie chcąc, udałam się do pokoju Marcina. Wparowałam do jego sypialni bez pukania. Siedział na łóżku z Michałem. Grali w karty. Opadłam na pościel między nimi i jęknęłam.

- Umieram, a Ingi nie ma - skrzywiłam się i zrzuciłam buty ze stóp. Zbawienie.

- Dzień dobry, Lauro - przywitał mnie Marcin z szerokim uśmiechem. Zdzieliłam go dłonią po czuprynie. Ot tak, bo byłam zdenerwowana.

- Za co? - spytał, chwytając mnie za dłoń. Zacisnął palce na mojej ręce tak mocno, że zrobiła się biała naokoło jego palców. Marcin nigdy nie miał wyczucia.

- Puszczaj! - syknęłam. Nie miałam najmniejszej ochoty na kłótnie z nim. Zmrużyłam oczy i już miałam wstawać, gdy zauważyłam krew na swojej stopie. But mnie obtarł. A że zawsze bałam się krwi (w przeciwieństwie do Ingi, która uwielbiała wszelkiego rodzaju operacje), odpłynęłam w słodki niebyt. Zemdlałam momentalnie.

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 1

* pojęcia[,] jak się do tego
* ja zna[j]d[/j]ę
* z problemami[/.][?]
* Nawiasem mówiąc[,]
* Piłam okaz[/yjnie][jonalnie],
* do akademika[,]
* znale[/ś][ź]ć klucza
* więc[,] chcąc[,] nie chcąc,
* dobry[,] Lauro
* spytał[,] chwytając
* A[/,] że zawsze
* operacje)[,]


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.