TATO, LATO i Ja  zobacz opis świata »

Dopis 8:Pocztówka z krainy Liliputów . Tego ranka...

« poprzedni dopis
 

Aletheia 112

Od: bardzo dawna,aktywny: dawno temu

Tekstów: 0,

Dopisów: 188,


Pocztówka z krainy Liliputów.


Tego ranka, gdy robiłem dla córek ciepłą, zbożową owsiankę, Hoshi przypominająca morską bryzę, bardzo rozemocjonowana, wbiegła do domu. Z przejęciem potrząsała dłonią, w której skrywała małe, białe, niepozorne zawiniątko.
– Dostaliśmy list! – Zawołała, zaś policzki zapłonęły jej z radości, niczym rozkwitające pęki róż.
– List? A to ci gratka! – Stwierdziła Izabella, trzepocząc długimi, krowimi rzęsami.
Zafascynowana tak wspaniałą nowiną Nana, aż podskoczyła. Podbiegła zuchwale do mamy i usiłowała wdrapać się na jej kolana.
– Ciekawa jestem od kogo – zapiszczała i przeliterowała subskrypcję: „Sa-to-ri i Shi-n-ri Omoto-meru!”
– Och, a tych smyków dokąd poniosło? – Zapytałem, nadal mieszając łyżką mleczny eliksir mojej receptury, niespokojnie warzący się w rondlu.
Nana zdecydowanym ruchem rozerwała kopertę i wyciągnęła z niej wielką, barwną fotografię jaka. Stał on w dumnej pozie, prężąc swoje mięśnie, jak gdyby chciał pochwalić się swą bujną brodą i obfitą muskulaturą.
– Do… Tybetu – stwierdziła, robiąc okrągłe oczy. – Tatusiu, a gdzie to jest ten Tybet?
– Na końcu świata, tam gdzie ziemia łączy się z niebem – zaśmiałem się.
Tymczasem Hoshi zgrabnym ruchem wyciągnęła z koperty resztę zawartości listu, w tym kawałek pergaminu ze starannie wykaligrafowanym, pochyłym pismem:

„Niektórzy lubią opowiadać o Tybecie, inni wolą tam być. My należymy zdecydowanie do tej drugiej grupy.” – Czytała głośno. – „Dotarliśmy zaledwie kilka dni temu na Wyżynę Tybetańską, a już czujemy się tu jak w domu, miejscu z jakiegoś niebywałego względu nam bliskiego. Wędrowaliśmy długo, prowadzeni przez swawolny wiatr, od strony niepokornych pustyń północy, których władcą jest słońce. Towarzyszyły nam stada dzikich, dwugarbnych wielbłądów o długiej sierści, które jadły lód gromadzący się na pasmach pustynnych wydm i ogrzewały nas w nocy swoją miłością. Przeszliśmy też przez mroźne i wysokie pasma Himalajów, prowadzeni szlakiem wytyczonym przez śnieżne pantery o mlecznozłotej sierści i spojrzeniu naznaczonym mądrością doświadczonych łowców i tropicieli. Szczyty zaś pokonaliśmy na grzbietach dumnych orłów przednich, majestatycznie prężących się pod wpływem pieszczotliwych podmuchów powietrznych. Gdy dotarliśmy wreszcie na mroźne stepy Himalajów, z wielkim entuzjazmem i radością powitała nas rodzina jaków, która – jakoby przy okazji – ofiarowała nam zdjęcie swego najstarszego z synów, potężnego byka Jurija. Jurij, tak jak my to uczyniliśmy, pragnie wyruszyć w wielką podróż i polecił zapytać, czy któraś z pięknych polskich dziewcząt nie zechciałaby zostać jego żoną. Pytanie pozostawiamy otwartym.
Obecnie zatrzymaliśmy się w jaskini udostępnionej nam przez przyjazne duszki, z którymi razem medytujemy i śpiewamy nasze ukochane sutry. W wolnych chwilach podziwiamy pola falujące jęczmieniem i odganiamy chmury gradowe, których tak bardzo boi się tutejsza, poczciwa ludność. Tybet odrobinę przypomina baśniową krainę Liliputów. Potężne góry noszą na swych barkach wiele istot, które w mrówczej, codziennej pracy, przędą swoje nici życia. Tak się stało, że nasze pasemka przędzy spotkać się miały z ich osnową…

Pozostaniemy tu jeszcze tak długo, ile nakażą nam nasze dusze. Będziemy słać listy, ale żadne słowa nie oddadzą smaku tutejszej wody, zapachu ziemi i melodii dzikiego, nieujarzmionego wiatru gór.

Z pozdrowieniami. Satori i Shinri Omotomeru.”


– Jest też napisane, żeby pozdrowić nas wszystkich – stwierdziła rezolutnie Nana. – Jak również Jana i Herkulesa, i… Vincenta.
– Vincenta? Jakiego Vincenta? – Zaciekawiła się Izabella.
– Chyba wiem jakiego – westchnąłem cicho, rozmarzony delikatną wonią listu. – Vincenta van Gogha.

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 2

Twoja Wena ma takie zgrabne nóżki, dlaczego zmuszasz ją do noszenia za dużych butów?

Moja Wena uwielbia eksperymentować i robić rzeczy, których wcześniej nie próbowała. Czasem więc zdarza jej się nosić za duże buty, niekiedy nawet szczudła, albo obuwie Hermesa.

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.