Co u Ciebie? - Czyli zbiorowy pamiętnik  zobacz opis świata »

Dopis 875:Podsumowanie . . . Niespełna rok temu...

« poprzedni dopis
 

lady_magdet 8

Od: 01.02.2010,aktywny: dawno temu

Tekstów: 1,

Dopisów: 8,


Podsumowanie...

Niespełna rok temu pisałam tu o moich wątpliwościach związanych ze studiami. Nękały mnie one i dręczyły na każdym kroku.
Pierwsze zajęcia na uczelni i odzywanie się ludzi, którzy o historii powszechnej wiedzieli (chyba) wszystko były istną masakrą...Wpędzały mnie w kompleksy jeszcze większe niż odległość z Ziemi do Plutona.
Mimo to, dałam radę.
Przez pierwszy semestr mało kto zwracał na mnie uwagę. Byłam standardowym obiektem żartów zarówno ze strony kolegów z grupy jak i wykładowców.
Nie przeszkadzało mi to nie od dziś wiadomo, że ludzie karmią się stereotypami. Mój wygląd wpasowywał się w utarty schemat wypracowany rzekomo przez pokolenia mi podobnych blondynek.
Ta sytuacja miała ogromną zaletę, pozwalała mi trzymać się na uboczu,dzięki niej nie stanowiłam zagrożenia w biegu po oceny ani rywalki w ostatecznym podboju rynku pracy.

Sytuacja diametralnie się zmieniła po pierwszej sesji...
Gdy odkryto, że szare komórki w moim mózgu dość sprawnie działają zaczęto mnie nękać tzn robić to czego nie znoszę. Nie było "hej" ani "cześć"
tylko "umiesz to a tamto?", a "uczyłaś się tego?".

I jeszcze te sms-y... W nich chociaż pojawiało się przywitanie a dalej " nie wiesz może było wejście z rzymu w innej grupie?" albo "co było dzisiaj na wykładzie?".

Nie wspominając o tym ,że kilka osób zaczęło się bardziej przejmować moją edukacją niż ja sama, moja mama i ogólnie reszta świata. Bynajmniej nie wynikało to z troski tylko z próby zmierzenia się ze mną i chęci jej wygranej. Sprowadzono mnie do roli smoka wawelskiego, bo każdy chciał zostać Dratewką
A mnie dosłownie szlag trafiał...
Chciałam się zamknąć w swoim własnym świecie, z dala od ciekawskich spojrzeń, pytań, plot.

To co się działo wokół mnie sprawiło, że się zmieniłam.
Nie chodzi mi tylko o studia ale o wszystko...
Ta zmiana mnie przeraża...
Moja ciemna strona, którą trzymałam w swoim sercu niczym skrzyni głęboko pod kluczem zerwała łańcuchy, i teraz tak łatwo nie chce odejść...
Nie dam rady pisać o szczegółach.
Wiem jednak, że nic nie boli bardziej niż porzucenie własnych ideałów i zasad. Zaś ten ból jest nie do zniesienia gdy samemu jest się tego sprawcą...

Niektóre pojęcia są mocne, ostro zarysowane, choćby nie wiem jak próbowano nie można zatrzeć ich pierwotnego kształtu.
Smutek to smutek, a zdrada to nic innego jak zdrada...
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.