Tomasz i Filip  zobacz opis świata »

Dopis 2:Pogoda była piękna . Polska złota...

« poprzedni dopis
 

Pudelko 438

Od: 12.01.2008,aktywny: dawno temu

Tekstów: 32,

Dopisów: 1265,


Pogoda była piękna. Polska złota jesień pod koniec września kusiła kolorami liści i zalotnymi promieniami słońca. Weszli do parku, potem w leśną odnogę prowadzącą do altanki.

- O co ci chodzi?

- Co? Mnie? - Filip zatrzymał się i odwrócił twarzą do Tomasza, który miał zaróżowione policzki od szybkiego marszu. Stali na wąskiej ścieżce twarzą w twarz. Panowała cisza, tylko ptaki nuciły swój rutynowy trel.

- Nie, Misiowi Jogi. Tobie przecież. Zadzwoniła nasza znajoma, powiedziałem ci, że jest w ciąży, a ty nagle jakieś ceregiele odgrywasz - Tomasz wsadził ręce do kieszeni jeansów i spojrzał na partnera.

- Jesteś debilem! - Wykrzyknął Filip zrobił parę kroków do przodu, ale po chwili zawrócił nerwowo bawiąc się końcem szalika, znów dzieliły ich centymetry od swoich twarzy.

- Ja?

- Tak! Cały dzień mi o ciąży gadasz, że jest w ciąży, że dziecko, że to, że tamto.

Tomek spojrzał na niego zaskoczony.

- Nic nie mówiłem dzisiaj. Tylko o Kindze, nie wiem, o co ci chodzi, naprawdę. I wiesz, co? Nie chcę wiedzieć - odwrócił się na pięcie i powoli ruszył w drogę powrotną. Liczył, że zaraz zostanie dogoniony, specjalnie zwolnił kroku. Nie chciał się obejrzeć przez ramię, żeby nie pokazać, że zależy mu na zgodzie. Liście przyjemnie kruszyły się pod podeszwami butów.

- Idź sobie! I sobie dzieci rób! – Dobiegł go krzyk Filipa i usłyszał oddalające się kroki.

- Chyba zgody nie będzie – mruknął do siebie, kiedy obejrzał się i zobaczył, że dróżka nie dość, że biegnie do lasu, to jest pusta.



***



- A gdzie jest Filip? – zapytał blondyn, znany jako Reg. Siedział na kanapie, trzymał w ręku kieliszek z winem, obok niego siedziała jego narzeczona. Reszta gości miała przyjść później, ale Reg miał jakiś interes do Tomasza i umówili się godzinę wcześniej.

- Poszedł się przejść, a ty jakiś interes do mnie masz Reg, co? – Tomek lubił mieć wyłożone wszystko jasno i precyzyjnie. Nie lubił niedomówień, a te, które pojawiały się w jego życiu, albo rozplątywał jak najszybciej, albo zamykał głęboko w umyśle tak jak sprawę z dzieckiem.

- Chodzi o to, że chcemy wziąć ślub – Reg musnął kciukiem dłoń narzeczonej – i nie mógłbyś być naszym drużbą? – Spojrzeli nieśmiało na przyjaciela, który wpatrywał się w nich bez słowa. Po chwili odłożył kieliszek, wstał i odetchnął głęboko.

- Reg… Stary, będziesz mieć taki wieczór kawalerski, że padniesz – uśmiechnął się, a Alex zaśmiała się i sięgnęła po otwartą butelkę, żeby dolać wina.

- Dzięki, myślałem, że powiesz coś w stylu – odwal się stary.

- Czy kiedyś tak powiedziałem? – zdziwił się mężczyzna i poprawił kołnierzyk niebieskiej koszuli. Czuł się zachwycony, że będzie drużbą i że Reg uważa go za prawdziwego przyjaciela, bo przecież nie prosi się na świadka byle kogo. Ego Tomasza podniosło się w ciągu kilku minut.

- Nie, ale zawsze musi być ten pierwszy raz. – Zaśmiał się Reg. W tym momencie do pokoju wszedł Filip. Był przemoczony, towarzystwo nie zauważyło nawet, że zaczął padać deszcz. Ściągnął kurtkę i rzucił ją na podłogę. Przeczesał dłonią mokre włosy i uśmiechnął się.

- Co, powiedziałeś już im, że chcesz mieć bachora, a ja nie?

- Nie…

- Tomek, nie kłam. Przecież wiem, że chcesz mieć dziecko, ale ja nie chcę.

- Pójdziemy może do kuchni, zobaczymy, co z zapiekanką – mruknęła Alex i podniosła się z fotela, pociągnęła za sobą Rega, który chciał posłuchać kłótni.

- Nic nie mówiłem, przecież to sprawa między nami, ale widzę, że ty rozdmuchujesz to bardzo. Nie przerywaj mi! – Uciszył partnera gestem ręki. – Chcę mieć dziecko, ale z tobą. Powiedziałem ci dzisiaj o Kindze, bo bardzo się cieszyła, wiesz, że miała problemy z niepłodnością. Nic potem nie wspominałem o tym, tylko jedna rzecz, a ty już robisz problem.

- Nie powiedziałeś tego, żeby mnie wkurzyć? – Filip poczuł, że robi mu się coraz zimniej, stał na posadzce w mokrych spodniach i swetrze, chciał się iść przebrać, napić czegoś ciepłego. A tutaj się nawiązała taka rozmowa… Dużo myślał o dzieciach i Tomaszu, kiedy tak spacerował. I doszedł do jednego wniosku – to się nie może udać.

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.