Czy warto kochać?  zobacz opis świata »

Dopis 109: Północ zbliżała się...

« poprzedni dopis
 

tygrysek74 113

Od: 03.05.2007,aktywny: dawno temu

Tekstów: 12,

Dopisów: 287,


***

Północ zbliżała się niesamowicie szybko. Chwilami zdawało się im, że zamiast jednej minuty upływały trzy. Koniec końców zaczęło się wielkie odliczanie ostatnich sześćdziesięciu sekund starego roku. Jedni liczyli na głos, inni w myślach. W dłoniach mężczyzn pojawiły się butelki z szampanem, w dłoniach pań dźwięczały delikatnie kieliszki. Niektórzy zaczynali płakać, inni radowali się na moment zmiany daty. Ostatnie dziesięć sekund wszyscy liczyli na głos. Dokładnie o północy zabrzmiały kościelne dzwony i z ratuszowego balkonu wystrzeliły w niebo petardy, rozbłyskując feerią barw. Strzelały korki szampanów, ludzie składali sobie nawzajem życzenia, rynek krynicki oszalał ze szczęścia. Tłum falował niczym morze, a zadarte do góry głowy wpatrywały się z podziwem w strzelające race. Stanisław zbliżył się do Krzysztofa.

- Mikuś, dziękuję ci za wszystko. Za te odwiedziny i rozmowy, które nadały nowy bieg mojemu życiu. Gdyby nie ty, zapewne dalej siedziałbym w Tyliczu i podziwiał niebo przez okna domu. Teraz jednak wiem, że żyję.

- Przesadzasz szefuniu – odparł skromnie Krzysztof.

- Nie przesadzam. Chciałbym życzyć tobie, abyś również znalazł to szczęście, którego szukasz. Nigdy nie wiadomo, kiedy się z nim mijamy, dlatego rozglądaj się uważnie – to mówiąc uściskał mężczyznę i ruszył w stronę Bożenki.

Krzysztof stał nieruchomo w miejscu i analizował słowa, które przed chwilą usłyszał. Podniósł kieliszek do ust z zamiarem upicia łyku, gdy ktoś trącił go w łokieć. Kieliszek wypadł mu z dłoni i rozbił się na bruku. Odwrócił się energicznie z zamiarem ostrej reakcji. To co ujrzał sprawiło, że stanął jak wryty z otwartymi ze zdumienia ustami. Tuż przed nim klęczała kobieta, która próbowała pozbierać resztki rozbitego kieliszka.

- Najmocniej pana przepraszam – powiedziała nie podnosząc wzroku – to był wypadek, ja to wszystko naprawię – mówiła dalej i drżącymi rękami dalej zbierała szkło.

Głos kobiety huczał mu w głowie. Taki głos mogła mieć tylko jedna osoba, Justyna. Przykucnął naprzeciw niej i delikatnym ruchem dłoni dotknął jej podbródka i podniósł głowę, tak aby się upewnić, że to nie sen. Gdy ich oczy się spotkały czas stanął w miejscu, a wszystko dokoła przestało mieć znaczenie.

- Nic się nie stało kochana – powiedział miękko. Gdy zrozumiała kto przed nią klęczy, rozpłakała się próbując wypowiedzieć jego imię. Bez słowa chwycił ją za skaleczone dłonie, podniósł z klęczek i przytulił mocno, tak jakby bał się, że gdy otworzy za chwilę oczy ona zniknie. Poddała się jego objęciom. Czuł jej bliskość i zapach, którego mu tak bardzo brakowało. Wtulony w jej włosy zapłakał ze szczęścia.

- Cały czas o tobie myślałem Justynko, cały czas – szeptał cicho, głaszcząc jej włosy. Chwycił ją za rękę i ruszyli wzdłuż rynku, szukając ustronnego miejsca, gdzie można by było wszystko sobie wyjaśnić. Znalazł ławkę w opustoszałym parku. Usiedli. Objął ją ponownie i wytarł chusteczką załzawione oczy.

- Łzy są niepotrzebne – powiedział – chyba, że są to łzy szczęścia.

Uśmiechnęła się do niego i przytuliła.

- Nawet nie wiesz jak jesteś mi teraz potrzebny Krzysiu – westchnęła.

Bez słowa obrócił jej twarz ku sobie i zaczął całować. Oczy, nos, usta, szyję… Nie uciekła. Została poddając się pieszczotom i głaszcząc go po głowie. Spod półprzymkniętych oczu widziała jak wsunął rękę pod jej bluzkę. Po chwili poczuła chłodny dotyk jego palców na swoich piersiach. Sutki stały się twarde i wrażliwe, czekając na kolejne pieszczoty. Oddech przyśpieszył. Świat zewnętrzny przestał istnieć. Nie myśleli, że są w miejscu publicznym. Tu i teraz byli tylko oni. Wsunęła rękę pod jego sweter wyczuwając włosy na jego klatce. Drugą dłonią wciąż przytrzymywała jego głowę wpijając się zachłannie w jego usta. Powstrzymywany dotąd żar eksplodował bez jakiejkolwiek kontroli. Na chwilę oderwali się od siebie i spojrzeli sobie w oczy.

- Kocham cię Justynko – powiedział.

- Chcę byś mnie kochał Krzysiu – powiedziała cicho i wtuliła się ponownie w niego.

Opodal nich dało się słyszeć rżenie koni.

- Chodź – powiedział cicho wstając i pociągnął ją w stronę budynku, który okazał się stajnią. Wewnątrz oprócz zwierząt nie było nikogo. Znaleźli pusty boks w którym znajdowało się siano dla koni. Bez słowa zdjął najpierw swoje, a potem jej ubranie i rozłożył je tworząc prowizoryczne posłanie. Przykucnął i pocałował jej pępek delikatnie zagłębiając w nim czubek języka. Fala gorąca na nowo ją ogarnęła. Przyciągnęła jego głowę na znak, aby nie przestawał. Powoli jego pieszczoty przeniosły się na piersi, potem na kark i płatki uszu, a na twarzy kończąc. Jego dłonie wciąż błądziły po wzgórkach pełnych i ciężkich piersi. Od czasu do czasu muskał niby przypadkiem jej łono. Z minuty na minutę, jeśli nie powiedzieć, że z sekundy na sekundę stawała się coraz bardziej wilgotna, wręcz mokra z podniecenia. Wyciągnęła dłoń i po omacku trafiła na jego męskość. Był duży i twardy. Gdy go objęła czuła delikatne pulsowanie. Jęknęła z rozkoszy. Był tak blisko, a zarazem tak daleko. Chciała go poczuć w sobie, jednak Krzysztof przeciągał tę chwilę pieszcząc ją nieprzerwanie. Aż wreszcie nadszedł czas gdy każdy dotyk był jak setki igieł, gdy jej ciało stało się napięte do bólu i gdy poczuła, że dłużej tego nie wytrzyma. Wtedy to właśnie wyczuwając ten moment Krzysztof wszedł w nią jednym, gwałtownym ruchem, zarzucając jej nogi na swoje biodra i mocno ściskając ją za pośladki przycisnął do ściany. Oczy zaszły jej mgłą, a rozkosz sprawiała, że miała wrażenie jakby rozpadała się na tysiące maleńkich kawałeczków. Czegoś takiego nie doświadczyła jeszcze w swoim życiu. Kochał ją mocno i żarliwie. Bez udawania i skrępowania. Była dla niego i wyczuwał to, jak za każdym pchnięciem starała się otworzyć jeszcze bardziej, aby mógł wejść jeszcze głębiej. Widział jej twarz zroszoną kropelkami potu i usta rozchylone w rozkosznym grymasie. Kochali się nie bacząc na to, czy ktoś ich nakryje i czy będą mieli zapalenie płuc, czy też nie. Rzeczy przyziemne straciły swą wagę i musiały poczekać na swoją kolej. Noc powoli stawała się dniem…



 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 10

Bardzo fajna scena, pełna czułości i wzruszajaca ale...mroźna zima i miłość na ławce...brrrr i wcale nie przyszlo mi do głowy zapalenie płuc, może jakaś stajnia..sianko itp? Są konie to i stajnia powinna się znaleźć. Moim zdaniem to świetny opis gry wstępnej, a reszta dopiero się powinna zdarzyć. ;)


Plusy za wręcz "namacalną" czułość Krzysztofa.


Dzięki. Zanim doszli by do stajnie emocje by opadły :P


 


No dobra, dla chcącego nic trudnego ;) np. Nagle okazuje się, że ławka stoi koło stajni albo jakoś tak,  a emocje przy takiej miłości i takim napięciu nie opadają w 5 min. To Twoja scena i zrobisz jak uważasz ale czytając od początku, czytelnik się nakręca wraz z bohaterami i oczekuje jakiejś eksplozji namiętności. Z doświadczenia wiem (nie tylko swojego;) że o romansie świadczy pierwsza scena erotyczna głównych bohaterów, potem już nic tak nie podniesie cisnienia. Ten romans powinien mieć super scenę erotyczną gdyż od początku gromadzone są emocje, taka scena powinna je rozładować. :)


OMG :) Do czego Ty mnie zmuszasz :) Pozostaje mi wytężyć umysł i napisać scenę miłosno-siankową :D Muszę pomyśleć z godzinkę :)


Zajęło mi to więcej niż godzinkę, ale nie żebym się nie starał :P W sumie to chciałem to napisać wcześniej :P


No i proszę! Piękna scena :), właśnie takie sceny chcą czytać czytelniczki. Kiedyś zaczytywałam się w romansach, lubie je do dzisiaj ale obecnie nie mam zbytnio czasu na pochłanianie książek w jeden dzień, więc czytam tylko na wyjazdach. Zawsze zanim zacznę czytać to szukam najpierw sceny erotycznej, czytam fragment i jeżeli mi się podoba to zaczynam czytać romansidło od A do Z. Podoba mi się to co piszecie i nie mogłam pozwolić na to żeby zabrakło sceny erotycznej z prawdziwego zdarzenia. Z wiadomych względów nie mogłam tego przeczytac na jednym wdechu bo bym się zapewne poddusiła, a nie bylo nikogo kto by mnie odreanimował.;)))


Jeżeli poczułeś się do czegoś zmuszony to bardzo Cię przepraszam ale...bylo warto! :D


Trochę wysiłku mnie to kosztowało, bo musiałem wytężyć szre komóreczki ;) A tak na serio, to dzięki za podsunięcie pomysłu :)


Ooo, za taką scenę zdecydowanie plusiki -ile? Zaraz pomyślę... :))


Gebilis napisała: "Ooo, za taką scenę zdecydowanie plusiki -ile? Zaraz pomyślę... :))" Ocena: 5


Proszę o konkrety, konkretne zalety, za które dałaś wysoką ocenę (patrz: ZASADY -> Plusy i minusy).


Tak jest ks! 1 plus za klimat opisu


2 plus - za umiejętność realnego opisu erotycznej sceny, bez wchdzenia w nierealność


3 plus - za właściwy dobór słownictwa w tej scenie, bez podręcznikowego opisu


4 plus - za to, że autor potrafił udowodnić , że Justyna i Krzysztof się kochają


5 plus - za wrażenia estetyczne opisu (a to jest trochę coś innego niż klimat opisu)


i ks nie każ mi dalej szczegółowo ciągnąc, bo mam dalsze pochwały i bedę musiała zwiększyć ilośc plusów :))))


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.