Wszystko można kupić  zobacz opis świata »

Dopis 3:Pomysł jednak uciekł tak jak płocha sarna...

« poprzedni dopis
 
Pomysł jednak uciekł tak jak płocha sarna. Krzysztof podziękował i wyszedł z gabinetu. Zadzwonił do żony:

- Musimy porozmawiać. Zwolnisz się z pracy?

- Mam dużo roboty. Ważna sprawa? - zapytała zdziwiona. Krzysztof ostatnio dzwonił do niej do pracy, gdy miał wypadek samochodowy. To było jakieś... dwa lata temu. Zaczęła się denerwować. Poczuła, że robi jej się duszno, gdy mąż szepnął do słuchawki : "Bardzo ważne". W ciągu piętnastu minut była w domu. Krzysztof siedział nieruchomo na kanapie.

- Coś ty żona Lota? - zapytała lekko. Chciała rozładować atmosferę.

- Umrę.

- Co? - usiadła z przerażenia. Mężczyzna, którego kochała, który był dla niej wszystkim...

- Serce. Szukają dawcy - łpopłynęła po jego policzku. Małżeństwo przytuliło się.

- Poszukamy jakiegoś dawcy. Popytam... - Małgorzata poczuła wielką gulę w gardle.

- Będziesz chodzić i pytać się o serca? - Krzysztof wstał i zrezygnowany poszedł do kuchni.

- Nikt nie powiedział, że umrzesz! - Małgorzata pobiegła za mężem.

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 4

Nie wiem jak mi wyszło. Starałam się :)

Jest ok. "Płocha sarna" mi się podoba i dostaniesz za to plusika na zachętę :)

Ty, ciebie, twoje itp. w opowiadaniach piszemy z małych liter. Poprawię to za Ciebie, ale następnym razem pamiętaj, ok?

*do słuchawki[/ ]: "Bardzo

*ł[za ]popłynęła po jego policzku

*pytać [/się] o serca?


Obiecalam plusa a nie dalam. Juz naprawiam

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.