Babiniec, czyli gdzie CI mężczyźni  zobacz opis świata »

Dopis 28:Poznałam go pod stadionem Lecha ,...

« poprzedni dopis
 

Cassie 64

Od: 11.01.2007,aktywny: dawno temu

Tekstów: 3,

Dopisów: 181,


Poznałam go pod stadionem Lecha, gdzie sprzedawał wlepki. Znał moją koleżankę, kiedyś nawet coś ich łączyło, ale skończyło się szybciej niż się zaczęło. Gadaliśmy przez chwilę, stwierdzając, że musimy kiedyś ustawić się na browca. Nie wzięłam tego na poważnie, choć, gdy zaprosił mnie do znajomych na fejsie, przyjęłam go bez zastanowienia. Potem pisaliśmy, dość często i długo. Opowiadał mi o trochę o problemach ze swoja dziewczyną, a ja radziłam mu, jak może je rozwiązać. Rozstali się, by potem do siebie wrócić, a ja byłam jego powierniczką. W końcu zaczęliśmy się spotykać. W tajemnicy przed nią, bo obydwoje wiedzieliśmy, że – gdyby dowiedziała się o mnie – rozpętałoby się piekło. Nie lubiłam jej, chociaż właściwie jej nie znałam, tworząc sobie w głowie jej negatywny obraz jako „panienki - foszka”, a on patrzył na mnie takim wzrokiem, że nie umiałam mu prawie niczego odmówić.
Wszystkie nasze spotkania wyglądały podobnie. Przyjeżdżał do mnie, przytulał mnie, brał na ręce, obracał w kółko i całował w czoło, a potem obalaliśmy kilka piw i rozmawialiśmy na każdy temat, począwszy od piłki nożnej, przez rap, a skończywszy na miłości. Czułam się przy nim bezpieczna, nawet, gdy ochrona zamknęła nas w parku po dwudziestej drugiej i musieliśmy przechodzić przez mur, a ja zdarłam sobie obcasy. Rozbawiał mnie, przyspieszał akcje serca jak RedBull i – choć ani przez moment nie poczułam do niego miłości, było między nami coś w rodzaju chemii. „Gołąbeczki” - jak powiedział nasz wspólny kolega, T., któremu zdarzyło się odwozić nas do domów, gdy M. zamiast na przednim siedzeniu usiadł z tylu. Obok mnie. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że znajomość z nim zrobi mi w głowie jeden wielki burdel. Dzisiaj to wszystko jest martwe i wiem, że nie będę mogła nim się z nim normalnie kumplować. To, co się wydarzyło między nami i to, co mogło się wydarzyć, zbyt namieszało mi w głowie. Jemu chyba też, chociaż sprawia wrażenie, jakby niczym się nie przejmował
Nie kochałam go. On mnie też nie, mimo że czasem tak powtarzał. Nasze serca należały do naszych partnerów, mimo wszystko. Michał pokazał mi, że można odczuwać pożądanie do kogoś, z kim nie chciałoby się zestarzeć ani nawet obudzić następnego dnia po wspólnie spędzonej nocy. Nie, nie wylądowałam z nim w łóżku, choć niewiele brakowało, by tak się stało. Tamten dzień zaważył na naszej przyjaźni, o ile tak można było nazwać tą relację. Wtedy było zwyczajnie. Siedzieliśmy w parku i gadaliśmy, a on opowiadał mi o problemach ze swoją panną. Że go kontroluje, ma ciągle fochy i nic jej się nie podoba, ani chodzenie na mecze ani spotkania z ekipą. Potem zaczęło padać, a on dał mi swoją bluzę i pojechaliśmy do niego na chatę. Mój błąd. Siedzieliśmy w pokoju z jego młodszym bratem, graliśmy w Fifę i pierwszy raz zajarałam blanta. Nie wiem, kiedy dokładnie zostaliśmy sami w pokoju. Śmiałam się i coś opowiadałam, a on pocałował mnie w szyję i zaczął bawić się moimi włosami. Szeptał mi coś i wiedziałam, czego oczekuje, a w mojej głowie kołatało imię tego, którego kocham. Wyszłam. Deszcz spłukał ze mnie wszystkie emocje i wróciłam do domu autobusem, choć miałam załatwiony transport. A potem się dowiedziałam się, że było to zaplanowane. A ja dałam mu się podejść jak dziecko.
Dzisiaj... dzisiaj już praktycznie się nie znamy. Usunęłam wszystkie wiadomości od niego i nawet już o nim nie myślę, chociaż całkiem niedawno rapował mi do słuchawki swoje teksty, a jednej nocy dzwonił kompletnie do mojego domofonu i krzyczał, że mnie kocha. Nie mogłam przez to spać, ale gdy parę dni później spotkałam go na mieście, był z nią i tylko się na mnie gapił. Nie powiedział mi nawet zwykłego: „cześć”, a ja tylko kiwnęłam głowa. Jest najdziwniejszym człowiekiem, jakiego poznałam i nie wiem nawet, kim właściwie dla niego byłam.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.