Kroniki pięciu żywiołów - Piąty żywioł  zobacz opis świata »

Dopis 1:Prolog Szalała burza...

 

safari 2

Od: 11.08.2007,aktywny: dawno temu

Tekstów: 3,

Dopisów: 74,


Prolog



Szalała burza, która trwała przez długi czas. Co chwila błyskawice rozdzierały smolistą czerń nocy, którą wciąż przecinały gęste pasma deszczu, a wokół co jakiś czas rozlegały się głośne grzmoty. Na tle chmur burzowych, na niebie, w blasku piorunów, widniały złowieszczo rozmyte kontury zamku, wśród lejących się strug wody. Ta starożytna budowla była niczym wielki, czarny, poszarpany górski szczyt, który piął się w górę w stronę nieboskłonu, jak gdyby chciał dotknąć samego sklepienia. Ponury czubek budowli znikał wśród czarnej kurtyny; kłębiącej się zwłaszcza wokół jednej z najwyższych wieży-iglic, jakby coś je tam przyciągało. Zamczysko zostało zbudowane na płaskim, skalistym wzgórzu; miejscami stromym, które górowało nad resztą okolicy. Każdy, kto by spojrzał w tamtym kierunku, obojętnie, czy w ciągu dnia czy, nocy, doznałby na ten widok nieprzyjemnego uczucia. Człowiek ze strachu pokryłby się lodowatym potem i dostałby gęsiej skórki, zostałby całkowicie sparaliżowany. Co odważniejsze osoby reagowały dość obojętnie na widok ponurej budowli, lecz w środku siebie wciąż się jej lękali.

Nagle w oddali pośród deszczu, ciemności i błysków, pojawił się jakiś kształt; ciemny kontur postaci podążający wśród ulewy drogą prowadzącą do rozwidlenia dwóch ścieżek. Jedna z nich szła zygzakami na sam szczyt owego wzgórza, a druga prowadziła do gęstego, czarnego lasu. Dokładnie, gdy dobrze się przyjrzeć tajemniczej postaci zmierzającej ku zamkowi, można było wyróżnić coś dużego i spiczastego zamiast głowy: był to kapelusz, który swym rondem zakrywał większą część twarzy. Ów człowiek trzymał w prawej dłoni długą, sękatą laskę, którą się podpierał. W świetle błyskawic coś podłużnego błyskało spod długiego i ciężkiego od wody płaszczu. Jednak najbardziej wyróżniała się siwa broda oraz srebrzyste włosy opadające na plecy, które wystawały spod kapelusza mokre od deszczu . Wtem piorun uderzył niedaleko, oświetlając podróżnika, zmierzającego po błotnistej, wydeptanej ścieżce. Przybysz doszedł do rozwidlenia dwóch dróg, z których jedna była najczęściej uczęszczana przez podróżnych i omijała wielkim łukiem wzniesienie prowadząc przez las, druga zaś była wyłożona dużymi kamieniami przez, które miejscami gdzieniegdzie wyrastały kępy trawy. Zszedł z głównej drogi i skierował się na tą mniej uczęszczaną ścieżkę (a właściwie prawie wcale), która prowadziła aż na sam szczyt skały.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 3

Zapowiada się ciekawie :)

Opis świata:

*swych urodzinach[,] Shorel

*okolicznościach[,] po czym

*A w wiecznych ciemnościach budzą się pradawne demony, które chcą zdobyć OWĄ wielką moc... - \"ową\" można użyć, gdy o danej rzeczy wspominaliśmy wcześniej. Ja tu nie widzę nic o wielkiej mocy w poprzednich zdaniach.



Wpis:

*kurtyny[/;][,] kłębiącej się

*wieży - wież

*skalistym wzgórzu[/;][,] miejscami

*dnia czy[/,] nocy

*wciąż się jej lęka[ły]. (osoby)

*od wody płaszcz[a]

*kapelusza[,] mokre od deszczu[/ ].

*łukiem wzniesienie[,] prowadząc

*kamieniami[,] przez[/,] które

*miejscami gdzieniegdzie - te słowa oznaczają to samo, wystarczy więc jedno

*na t[ę] mniej [/uczęszczaną ścieżkę] (a właściwie prawie wcale) [uczęszczaną ścieżkę]

Kolejna korekta okazała się potrzebna, bo nasza droga stażystka co nieco opuściła :)

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.