- Przegrałeś swoją szansę Elfie- powiedziałam chłodno.
Odwróciłam się od dziewczynki i ruszyłam w stronę wyjścia. Wyjęłam sztylet i rzuciłam go na posadzkę.
- Skróć jej cierpienia. Zbyt dużo miała ich w życiu.
Byłam zła. Chciałam pomóc Elfom i skorzystać z ich mądrości, ale najwyraźniej strach zmącił umysł ich władcy skoro nie próbował mnie nawet zatrzymać. Zabrałam swoje rzeczy i błądząc wśród gąszczy korytarzy, trafiłam do wyjścia. Zimny wiatr niosący drobinki lodu uderzył we mnie gdy znalazłam się na dworze.
- Zaczekaj- poznałam głos Revego.
- Po co znowu tu przyszedłeś?
- Nie wiedziałem, że ...
- Że będzie chciał mną manipulować? To zazwyczaj robią władcy. Zejdź mi z oczu i módl się za swój lud.
- Dokąd pójdziesz? Nie znasz drogi- próbował mnie zatrzymać.
- Poradzę sobie- zrzuciłam jego dłoń z ramienia.- Wracaj do swego władcy.
Odwróciłam się od dziewczynki i ruszyłam w stronę wyjścia. Wyjęłam sztylet i rzuciłam go na posadzkę.
- Skróć jej cierpienia. Zbyt dużo miała ich w życiu.
Byłam zła. Chciałam pomóc Elfom i skorzystać z ich mądrości, ale najwyraźniej strach zmącił umysł ich władcy skoro nie próbował mnie nawet zatrzymać. Zabrałam swoje rzeczy i błądząc wśród gąszczy korytarzy, trafiłam do wyjścia. Zimny wiatr niosący drobinki lodu uderzył we mnie gdy znalazłam się na dworze.
- Zaczekaj- poznałam głos Revego.
- Po co znowu tu przyszedłeś?
- Nie wiedziałem, że ...
- Że będzie chciał mną manipulować? To zazwyczaj robią władcy. Zejdź mi z oczu i módl się za swój lud.
- Dokąd pójdziesz? Nie znasz drogi- próbował mnie zatrzymać.
- Poradzę sobie- zrzuciłam jego dłoń z ramienia.- Wracaj do swego władcy.


