Puszka Pandory  zobacz opis świata »

Dopis 7:Przez chwilę stała niezdecydowana...

« poprzedni dopis
 

Pudelko 438

Od: 12.01.2008,aktywny: dawno temu

Tekstów: 32,

Dopisów: 1265,


Przez chwilę stała niezdecydowana. Spoglądała to na stosy dokumentów to na schody prowadzące do korytarz, a ten z kolei do jej pokoju. W końcu usiadła na krześle i sięgnęła po dokumenty.

Chciała to skończyć, złożyć i dopiero iść do siebie. „Tfu, do pokoju” – poprawiła się w myślach, czując, że nie może za bardzo się spoufalać z otaczającą ją rzeczywistością. Wiadomo – im bardziej przylgnie do tego świata tym trudniej będzie się od niego odkleić.

Kiedy kończyła zadzwoniła jej komórka. „Pierwszy telefon w tym domu”. Alberto.

- Zaraz przyjdzie jeden z moich przyjaciół. Marco DeLuca, proszę zacznij z nim negocjować, poczaruj go trochę, żeby był miękki jak przyjadę. Będę za godzinę.

Rozłączył się, a ona przygryzła wargę. Nie lubiła, kiedy ktoś nawalił, a ona musiała naprawiać, kombinować i za kogoś świecić oczami. Postanowiła zwrócić uwagę pracodawcy, kiedy tylko nadarzy się okazja.

- Dzień dobry – usłyszała nagle głos i podskoczyła gwałtownie. Nie słyszała kroków, ani oddechu, jakby ogłuchła na parę minut. W progu stał mężczyzna ubrany w czarny garnitur i lśniące czarne buty. Jedną rękę trzymał luźno wzdłuż tułowia, a drugą opierał na lasce, która była w kolorze dojrzałej czarnej jagody. „Jak mogłam go nie słyszeć?” – przebiegła jej myśl przez umysł lawirując między informacjami o interesach. Wstała z miejsca i splotła ręce na wysokości podbrzusza.

- Dzień dobry.

- Przeszedłem zobaczyć się z Alberto, – uśmiechnął się nieznajomy – moja godność Marco DeLuca - w głosie nieznajomego wyczuła niemiecki akcent, słowa wypływały z pewnym trudem, były twarde, ale miłe dla ucha.

– Jestem asystentką pana Alberto, proszę sobie spocząć – poczuła się dziwnie mówiąc te słowa. Pokazała kanapę, która stała w głąb pokoju. Mężczyzna skinął głową i ruszył we wskazanym kierunku.

- Jeżeli chodzi o umowę… - zaczęła siadając naprzeciwko niego w głębokim fotelu.

- Powoli, powoli. Ja się pani przedstawiłem, a pani godność brzmi…? – mruknął pytająco. Poczuła, że policzki ją palą. Zapomniała się przedstawić! Taki podstawowy błąd i to przy pierwszym kliencie.

- Nazywam się Lea Rovere, przeczytałam umowę… - rozpoczęła ponownie temat powoli się odprężając. Mężczyzna sprawiał miłe wrażenie, nie wyglądał na takiego, który wyciągnie pistolet i zaraz zacznie strzelać, aczkolwiek…

- Ależ pani galopuje – zaśmiał się. Miał białe, proste zęby, zauważyła tylko ukruszoną górą jedynkę. Efekt walki? Za twardej bułki? – Może się poznamy najpierw?

- Obawiam się, że to nie spotkanie towarzyskie, tylko biznesowe – wypaliła bez zastanowienia, ale tylko, dlatego, że Marco, co chwilę zerkał w jej dekolt.

- Ostra – mruknął do siebie. – Mówiła pani, że spod jakiego jest znaku?

- Spod znaku rozmawiamy o interesach.

Patrzyła na mężczyznę uważnie, nie mrugała, przez twarz nie przewinął się uśmiech. Chciała to załatwić jak najszybciej, poza tym czuła się jakby to była próba. Caprini pewnie sprawdza czy jest typem do pogaduszek o wszystkim i o niczym, a potem myk do łóżka, czy profesjonalna z niej kobieta. „Profesjonalna na sto dwa. I kropka”.

- Dobrze, więc, pani Leo… Proszę mi powiedzieć co tam pani wyczytała – skinął głową w kierunku dokumentów wciąż leżących na stole - i o czym powinienem wiedzieć.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 4

wiem, że nie mam takiego flow jak Lu i nie umiem tak ladnie i zgrabnie pisać, ale się starałam :P jakby co to kasuj Krusz śmiało :))


Jestem świerzo po lekturze Agaty, więc nie śmiem Cię krytykować. Z resztą, uważam że całkiem zgrabnie Ci tutaj poszło, chociaż pojawiają się w tekście mocne akcenty świadczące o tym że nie jest łatwo zapanować nad nawykami, nawet jeśli się jest damą na stanowisku. Ale już mnie to nie razi, ponieważ wstąpiła we mnie nowa nadzieja, że w pewnym momencie Lea Rower zrzuci maskę i tryufalnie oświadczy- Nazywam się Agata, przyjechałam z Polski, może nie studiowałam ekonomii na Havardzie ale się znam na interesach i potrafię wydoić nawet kozła.


Buahahahahahaha - Punkty za komentarze!!!!!! KONIECZNIE:D


smutne, że wszędzie widzisz Agatę, widocznie jestem złą pisarką... ech, muszę z osiemset razy zastnawiać się zanim coś napiszę...


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.