Przeszłość  zobacz opis świata »

Dopis 7:Przybyły . Wilk rozdarł ziemię łapami...

« poprzedni dopis
 

Pudelko 438

Od: 12.01.2008,aktywny: dawno temu

Tekstów: 32,

Dopisów: 1265,


Przybyły. Wilk rozdarł ziemię łapami i zatrzymał się przy ognisku, szary, groźny i tajemniczy. Czuć było od niego zapach gleby i ciepła, które Annie wydawało się złe. Kruk rozdarł powietrze skrzydłami i wylądował na ramieniu kobiety przekrzywiając uważnie główkę i patrząc na ogień. Niedźwiedź i lis dotarły w tym samym momencie, błyszcząc dumnie i z gracją dotykając trawy. Zimno jej było, a zwierzęta miały taką miękką sierść, były takie przytulne i… groźne. Tak, Anna wyczuwała, że zaraz stanie się coś strasznego. Gdzieś w odległych czasach kobieta przewróciła się na drugi bok i niespokojnie objęła poduszkę. Jednak ta Anna w śnie tylko zakwiliła cicho.

- Rozszarpcie, zniszczcie, tak jak ONA zniszczyła mi syna – wysyczała staruszka powtarzając jakieś modły i niezrozumiałe frazy. Zwierzęta na początku oddychały i zachowywały się normalnie, po kilkunastu minutach wszystkie odwróciły się do niej. Czuła ich oddech, słyszała kroki i krzyk kruka. To on usiadł jej na główce i zobaczyła jego dziób, który szybko i precyzyjnie zbliża się do jej oka. Hop! Lewego oka nie było. Zaczęła krzyczeć, drzeć się, płakać, wyć. Czuła, że zwierzęta zaczynają ją zjadać. Każdym mięśniem, nerwem czuła ich rządzę zabijania, pasję, z którą ją zjadali. Bolało. Czuła ten ból. Czuła. Nagle niedźwiedź szarpną jej rączkę i po sekundzie wyrwał ze stawu.



*

- Aniu? – Krzysztof usiłował obudzić swoją ukochaną, która nie dość, że posikała się do łóżka to jeszcze strasznie się wierciła i krzyczała. Nie pomagało szarpanie, proszenie, ani wymierzony policzek. Kobieta pociła się, krzyczała i płakała. Przez sen. A gdzieś w krainie snów jej wnętrzności były zjadane, a główka jednym ruchem pożarta przez wilka. Krzysiek poszedł do łazienki po wiaderko, nalał lodowatej wody do niego i oblał Annę. Zerwała się natychmiast i głośno dysząc przecierała oczy. Wiaderko przydało się jeszcze raz. Kolacja długo nie została na swoim miejscu.



*

- Cześć, podaj mi ten numer.

- Która godzina? – zaspana Marlena przeciągnęła się w łóżku i nakryła nagie piersi kocem.

- Siódma. Daj numer – Anna przygryzła wargę.

- Numer? Buta?

- Ej! Dawaj numer do tego magika, bo się zdecydowałam.

- Dlaczego? – Marlena usiadła na łóżku, a koc ponownie osunął się z jej ciała. Spojrzała na mężczyznę, który leżał obok niej odwrócony plecami.

- Sen i takie tam – przyjaciółka machnęła dłonią i sięgnęła po pomarańczę. Po chwili otrzymała numer i informację, że trzeba dzwonić po dziewiątej.

- Co ja mam robić do tego czasu? – zapytała mężczyznę swojego życia, który stał przy drzwiach ubrany w wytarty dres. Patrzył na nią z miłością i czułością.

- Strzel sobie drinka – poradził życzliwie.

- Oj, nie to strzelę – mruknęła.

Tego poranka zarówno Anna i Marlena zaznały miłosnych uciech, w tym, że pierwsza z nich idealnie o dziewiątej przestała mieć ochotę i natychmiast wzięła komórkę i poszła do kuchni.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 1

* wydawał[/o][y] się złe.
* kobiety[,] przekrzywiając
* Anna w[e] śnie
* staruszka[,] powtarzając
* precyzyjnie zbliża[ł]
* niedźwiedź szarpną[ł]
* do łóżka[,] to
* proszenie[/,] ani
* zjadane, [/a] główka
* lodowatej wody [/do niego]
* i[,] głośno dysząc[,]
* numer[.] - Anna
* obok niej[,] odwrócony
* przy drzwiach[,]
* uciech, [/w][z] tym, że


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.