Dorian Coll  zobacz opis świata »

Dopis 2:Reszta stanęła z uniesionymi mieczami...

« poprzedni dopis
 

Camilka 16

Od: 25.05.2007,aktywny: dawno temu

Tekstów: 4,

Dopisów: 88,


Reszta stanęła z uniesionymi mieczami, gotowa do ataku. Ludzie w karczmie przerwali rozmowy i z zaciekawieniem przyglądali się całemu zdarzeniu.
- Zostaw go, gnido! – warknął jeden z przybyszy i zaczął przysuwać się bliżej z lśniącym ostrzem wyciągniętym przed sobą.
Dorian w jednym momencie poderżnął gardło głęboko temu, którego trzymał i przygwoździł do ściany drugiego, reszta odsunęła się o krok.
- Nie mów mi, co mam do cholery robić! Nigdy! – Coll przysunął twarz tak blisko, że człowiek czuł na policzku jego piwny oddech. Podniósł mężczyznę, tak że ten wisiał teraz w powietrzu. – Powiedz temu, kto cię tu przysłał, że nie jestem zainteresowany.-
- Dosyć tego! Znowu mi coś… - zaczął barman, który wkroczył, by przerwać przedstawienie. Ale Coll nie słuchał, odgryzł człowiekowi ucho i zamachnął się tak, że ten przeleciał przez całą długość baru i wylądował na stole pod przeciwległą ścianą, łamiąc go i tłukąc wszystko, co się na nim znajdowało.
- …zniszczycie. – Dokończył zdanie zrezygnowany barman.
Dorian powoli obrócił się w stronę reszty, a ci jakby ocknęli się z osłupienia, ruszyli na niego z rykiem. Rozprawił się z nimi w kilka chwil, ciął ich jednego po drugim, z taką prędkością, jakby prawa fizyki wcale go nie dotyczyły. Krew tryskała na wszystkie strony, trzech padło nieżywych, jeden podczołgał się pod ścianę i ręką trzymał wnętrzności, które wypływały z rozciętej rany brzucha. Coll wytarł ostrze miecza płaszczem jednego z trupów, z powrotem usiadł do swojego stolika i wziął potężny łyk piwa. Był zupełnie spokojny, nawet odrobinę się nie zmęczył.
Mężczyzna z flakami na wierzchu powoli konał, a jego kolega, który wcześniej wykonał lot przez całą długość baru, wstał i ile sił w nogach, to znaczy na ile pozwalała mu skręcona kostka i wybity bark, pędem podbiegł do drzwi i zniknął za nimi z przerażeniem na twarzy.
Ludzie po chwili wrócili do przerwanych rozmów. Barman wściekły rozejrzał się dookoła i zaklął. Rozbryzgana krew powoli ściekała ze ścian, na podłodze leżały zwłoki, wszędzie walały się flaki.
- Mam dość tej roboty…
 
« 1 2
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.