Rod Stewart, "Sailing"
Żegluję, wciąż żegluję,
powracając do domu przez morze.
Żegluję przez wzburzone fale,
by być obok ciebie, by być wolnym.
Szybuję, wciąż szybuję
jak ptak poprzez przestworza.
Szybuję, przecinam wyniosłe chmury,
by być przy tobie, by być wolnym.
Czy słyszysz mnie, czy mnie słyszysz
w mroku nocy, z bardzo daleka.
Wciąż umieram, wciąż cierpię,
by być przy tobie, któż potrafi powiedzieć.
Czy słyszysz mnie, czy mnie słyszysz
w mroku nocy, z bardzo daleka.
Wciąż umieram, wciąż cierpię,
by być przy tobie, któż potrafi powiedzieć.
Żeglujemy, wciąż żeglujemy,
powracając do domu przez morze.
Żeglujemy przez wzburzone fale,
by być przy tobie, by być wolnymi.
O, Panie, by być przy tobie, by być wolnym.
O, Panie, by być przy tobie, by być wolnym.
O, Panie.
Żegluję, wciąż żegluję,
powracając do domu przez morze.
Żegluję przez wzburzone fale,
by być obok ciebie, by być wolnym.
Szybuję, wciąż szybuję
jak ptak poprzez przestworza.
Szybuję, przecinam wyniosłe chmury,
by być przy tobie, by być wolnym.
Czy słyszysz mnie, czy mnie słyszysz
w mroku nocy, z bardzo daleka.
Wciąż umieram, wciąż cierpię,
by być przy tobie, któż potrafi powiedzieć.
Czy słyszysz mnie, czy mnie słyszysz
w mroku nocy, z bardzo daleka.
Wciąż umieram, wciąż cierpię,
by być przy tobie, któż potrafi powiedzieć.
Żeglujemy, wciąż żeglujemy,
powracając do domu przez morze.
Żeglujemy przez wzburzone fale,
by być przy tobie, by być wolnymi.
O, Panie, by być przy tobie, by być wolnym.
O, Panie, by być przy tobie, by być wolnym.
O, Panie.


