Podróżniczka  zobacz opis świata »

Dopis 6: Roman Pawlik był kiedyś górnikiem...

« poprzedni dopis
 

Pudelko 438

Od: 12.01.2008,aktywny: dawno temu

Tekstów: 32,

Dopisów: 1265,


***

Roman Pawlik był kiedyś górnikiem i jego ośmioosobowa żyła sobie spokojnie i z dostatkiem. Jednak kopalnie zamknięto, jedno dziecko zachorowało i pieniądze zaczęły uciekać. Roman jak bezrobotny przyjął pracę jeżdżenia po całej Polsce i rozwożenia puszek z farbą "Motyczka". Czasami podwoził autostopowiczów i wesoło z nimi gawędził. Tym razem na swojej drodze widział tylko jedną dziewczynę, jednak nie chciała ona z nim jechać. Było mu przykro, bo naprawdę był z niego porządny facet. Zatrzymał się w mieście Brzeście Kręte i kulturalnie załatwiał się pod krzakiem. Po obsikaniu krzewu róży usłyszał odgłos wzywania pomocy. Szybko schował swój narząd rozrodczy i wytarł ręce w spodnie. Biegła ku niemu dziewczyna, która miała roztarganą bluzkę i włosy w nieładzie. Drogą obok jechała w aucie kobieta cała uśmiechnięta i zamiast patrzeć na drogę spoglądała na dziewczynę.

- Proszę mi pomóc... - Alicja osunęła się na kolana przed Romanem i zaczęła szlochać.

- Co się stało? - Zapytał klękając obok płaczącej nastolatki.

- Ta kobieta... Ona mnie... Dotykała... - Wstydliwie zakryła potarganą bluzkę i schowała twarz w dłoniach. Romanowi uderzyła krew do głowy i głośno odetchnął. Sam miał dwie córki i gdyby... Zacisnął mocniej pięści.

- To tam? - Zapytał kierując wzrok na wysiadającą z samochodu Wiktorię. Alicja skinęła głową i skuliła się. Mężczyzna spojrzał na nią. Była zwinięta w kłębek, siedziała na mokrej trawie i drżała z zimna i przerażenia. Nie przypominała tej dziewczyny, która odmówiła propozycji podwiezienia. Tak, tak poznał ją od razu.

- Przepraszam...- Wiktoria podeszła do Romana, który zakrył swoim barczystym ciałem Alicję.

- Tak?

- To moja córka... Ona jest chora i wiozę ją do szpitala...- Wiktoria wydęła usta i poprawiła torebkę. Wyglądała na dwadzieścia osiem lat i nie mogła mieć takiej dużej córki. Roman spojrzał na zegarek a potem na Wiktorię.

- Odkąd jadą panie? - Zapytał lekko uśmiechając się do kobiety.

- Od Żywca. - Wiktoria odpowiedziała szybko. Za szybko.

- Łżesz, widziałem tą dziewczynę gdzie indziej. - Roman odwrócił się i podniósł dziewczynę, wsadził do tira i sam usiadł za kierownicą. Pomachała Wiktorii i powoli odjechał.

- Ja się nie poddaję. - Wiktoria wyciągnęła lusterko i poprawiła grzywkę. Była górą, bo miała plecak Alicji.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.