Jak płatek śniegu  zobacz opis świata »

Dopis 18: Rozchylił powieki . Dłonie mimowolnie...

« poprzedni dopis
 

matthaeus 82

Od: bardzo dawna,aktywny: dawno temu

Tekstów: 6,

Dopisów: 68,


***

Rozchylił powieki. Dłonie mimowolnie, jakby była to ich naturalna pozycja, splątały się na mostku. Na suficie, jasne smugi światła, znaczyły wilgotne plamy radosnym i jakoby uzdrawiającym konturem poranka. Podniósł dłonie nad głowę, prostując ręce i wyciągając je z całych sił do góry, by rozciągnąć zastałe mięśnie. Krótka introspekcja przypomniała mu o wczorajszym nastroju, o późniejszej modlitwie i kolanach wbijających się w nierówne klepki podłogi. Uprzytomnił sobie, że czuje niezwykły pokój i błogą radość, jakby ktoś opatrzył jego zbolały umysł i zrobił szybki detoks zrozpaczonego wnętrza. Otulił się kocem po szyję i uśmiechnął do przedziwnego Boskiego planu, który po raz kolejny zaskoczył go i przywrócił żar. Wieczorem, kiedy usta zaczęły wypowiadać słowa psalmu, a kolana przestały odczuwać ból ukorzenia, poczuł jak Ojciec przytula go i pociesza. Jak ciepłe słowo “Jestem” dotyka niedotykalnych granic między duszą, a ciałem. Teraz, wpatrzony we wschodzący właśnie świt, przypomniał sobie, jak dawno temu po raz pierwszy poczuł, że starzec zza chmur uśmiecha się do niego słońcem wschodzącym nad wzgórzami.

Mężczyzna wstał, wyciągnął zbolałe kończyny i podszedł do biurka. Jego dłoń sięgnęła po duży, oprawiony w skórę zeszyt. Usiadł na drewnianej namiastce krzesła i ujął w dłoń srebrne pióro, po czym otworzył kajet. Napis na pierwszej stronie brzmiał: Dziennik Boskich Uśmiechów. Odszukał odpowiednią stronę i przycisnął stalówkę, do żółknącej materii papieru.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 2

Słowa nie wyrażą mojego zachwytu...















Plus dopiero jak będę miała jakiś wolny :(

Obiecany.

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.