Co u Ciebie? - Czyli zbiorowy pamiętnik  zobacz opis świata »

Dopis 869:Rozpierdzielnik emocjonalny . Żeby nie było...

« poprzedni dopis
 

therine 24

Od: 31.01.2011,aktywny: dawno temu

Tekstów: 2,

Dopisów: 38,


Rozpierdzielnik emocjonalny.
Żeby nie było, że nie ostrzegałam.

Nie mogę pisać. Od kilku(nastu?) dni siadam do laptopa i mielę słowa przez minut kilka, godzin kilka... Ale nic z tego nie wynika. Nie umiem się skupić. Nie daję rady zebrać myśli. Moja muza wegetuje... Może zapadła w śpiączkę, albo inny letarg letni? Kto to wie... Ja nie wiem nic, nie umiem nic, nie czuję nic. Zmuszam się. Zmuszam palce do pisania, neurony do pracy... I nic. Prawdziwe galery pisarskie i zero wyników. Poza bólem głowy i znużeniem.

Nie mogę czuć. Nie, że nie umiem. Nie mogę sobie na to pozwolić. Jeszcze tydzień, żeby wszystko poukładać, pozbierać i pozałatwiać. I wtedy odkorkuję emocje i wychylę ten paskudny zgorzkniały płyn jednym haustem. Zacznę odczuwać wszystkie te uczucia, które teraz odłożyłam na pawlacz pamięci. Ale nie teraz. Nie dziś. Nie mogę dziś. Jeszcze muszę przetrwać ten tydzień, muszę funkcjonować jak człowiek. Więc zakładam różowe tenisówki i idę na spacer po wsi. Pusto tu nocą.

Nie mogę wrócić. Zdystansowałam się przecież na wyraźny sygnał. Na dwa sygnały. Osiągnęłam cel, nieco inną, nieco bardziej najeżoną nożami drogą niż to sobie zaplanowałam. Powrót teraz, z podkulonym ogonem, bo mi ciężko bez? Nie. Już nie. Za dużo fałszywej i prawdziwej dumy i za dużo maski by mnie to kosztowało. Lepsza reputacja bezdusznej samolubnej suki, nawet fikcyjna, niż żadna. A więc zostaję gdzie jestem. Żadnych powrotów. Wyciągam zapalniczkę, podpalam goździkowego papierosa i przy okazji most. Żeby nie kusił. Maski nawet nie czuję.

Chaos w słowach, w myślach, we krwi. Chaos w domniemanej duszy. Na początku był chaos? A potem? Na boga... Na wszystkich wątpliwych bogów.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 2

Ludzie zwykli mawiać wiele o maskach. Na tyle sporo, że nie wiadomo czasem o czym mowa, tak wiele można w tym worku zmieścić. Jak jest w tym przypadku? Nie wiem, nie mi też o tym orzekać. A co jeśli by się postąpiło inaczej, modelowo według nas? Czy byłoby to zgodne z nami? A co jeśli nie? I jak to zaakceptować? Co jeśli maska nie jest tak do końca maską, ale pewnym aspektem nas samych, być może słabo poznanym?

W każdym razie witam w gronie zimnych suk. Zapewniam, że smutny byłby ten świat bez nas.

Za pięknie uzewnętrznione trudne emocje, porywającą atmosferę wpisu, skłaniającą do refleksji, należy się zdecydowany plus.

P.S. A co było potem? Według Wielkiej Księgi Matematyki z chaosu wyłonił się porządek;)

Dziękuję za komentarz i plusik [w tej kolejności ^^]
Maski. Wiesz co, Aletheio, ja tak myślę, że człowieka nie da się poznać dopóki z nim nie zamieszkasz. Bo każdy nosi maski. A ludzie ich nie widzą, bo nikomu nie chce się wgłębiać w prawdziwego człowieka, po prostu biorą wszystko takim, jakim to widzą. Stąd moja maska w tekście. Nie jestem suką tak naprawdę, ale łatwo sukę zagrać. I wiem, że nikt się nie będzie zastanawiał, że w rzeczywistości może jest inaczej... Heh. Rozpisałam się i rozbełkotałam. Dziwny dzień.
Dziękuję za powitanie, myślę, że odnajdę się w tym zacnym gronie ;]
ps.s. jak na porządek, to to niezły burdel jest... ;]

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.