Pan Edward  zobacz opis świata »

Dopis 3: Ruda , nieświadoma cierpienia Rafała...

« poprzedni dopis
 

Cassie 64

Od: 11.01.2007,aktywny: dawno temu

Tekstów: 3,

Dopisów: 181,


***



Ruda, nieświadoma cierpienia Rafała, wracała właśnie od przyjaciółki. Była uroczą, lekko zakręconą siedemnastolatką, obdarzoną oryginalną urodą. Po babci odziedziczyła zielone oczy, po ojcu ciemną karnację, a po matce rude kędziory. W dzieciństwie przezywali ją Marchewka, ale, gdy dostatecznie zirytowana przyłożyła jednemu z chłopców w nos, udało jej się złagodzić formę przezwiska do sympatycznej: "Rudej". Nawet w gronie najbliższych przyjaciół była tak nazywana. Jedynie nauczyciele wywoływali ją do odpowiedzi imieniem chrzcielnym. Było to skutkiem nieraz zabawnych sytuacji, ponieważ Natalia nieraz zapominała, że właśnie tak się nazywa. Słońce przyjemnie łaskotało ją w twarz. Uśmiechnęła się do siebie i, nim skierowała swoje kroki do własnego pokoju, zahaczyła o sklep ojca, który znajdował się na parterze ich domku.

- Siema tato - rzuciła, zabierając z jednej półek paczkę muesli.

Ojciec chciał coś powiedzieć, ale dziewczyna zniknęła już za drzwiami. Zrezygnowany machnął ręką.



***



Nie miał czasu na dłuższe rozmyślanie, bo do sklepu wtargnęła parka letników, którzy zatrzymali się u Majchrzaków. "Typowe mieszczuchy" ocenił ich wygląd i zachowanie.

- Co podać? - zagaił z uprzejmym uśmiechem.

- Poproszę makaron spagheti firmy X - podniosła w górę palec wskazujący - No, wie pan, ten, co tak reklamują.

- Niestety, nie mamy - odparł zmęczonym głosem pan Edward.

Sprzedawca był już lekko zirytowany. Powinien był już zamknąć sklep, ale przecież nie mógł wyprosić klientów. Jednym uchem wpuścił złośliwe uwagi letniczki, która wyrzucała mu brak koniecznych do przeżycia towarów. Gdy umilkła, by nabrać oddechu, zaproponował jej makaron innej firmy.

- Tak, weźmiemy ten - powiedział towarzyszący jej mężczyzna. - I do tego sos Bolognese w paczce.

Zapłacili za towary, jako jedni z nielicznych klientów pana Edwarda, i opuścili budynek. Mężczyzna odetchnął z ulgą. Nareszcie mógł zamknąć sklep.



***



Oprócz sklepu pana Edwarda we wsi znajdował się jeszcze bar, w którym żywili się letnicy. Jego właścicielka, pani Haneczka była znajomą pana Edwarda jeszcze z czasów szkolnych i często przekazywała mu najświeższe plotki z okolicy. Była to osoba, mimo średniego wieku, dość atrakcyjna. Miała gęste włosy, krągłości tam gdzie trzeba i ubierała się zwykle w długie, cygańskie spódnice. Słynęła z rubasznych żartów, którymi peszyła młode parki, przychodzące do jej lokalu na herbatę lub inne trunki. Lubiła również swatać samotne dziewczęta z nieśmiałymi chłopcami, choć postronni uważali, że sama także polowała na męża. Wcześniej miała dwóch. Pierwszy złośliwie ją porzucił dla tlenionej blondynki z sąsiedniej wsi, która pracowała jako urzędniczka w banku spółdzielczym. Drugi równie złośliwie umarł, pozostawiając jej po sobie długi.



***



Tymczasem Ruda odpaliła komputer i włączyła gadu - gadu. Jednak po chwili zrezygnowała z wirtualnych konwersacji. Rafała nie było, a miała ochotę trochę się z nim podrażnić. Bawiły ją ich wspólne rozmowy, czasem ocierające o niewinne flirty. Nie traktowała ich jednak poważnie i była przekonana, że także przyjaciel uważa je za zabawę. Już chciała się rozłączyć, gdy nagle zauważyła, że Marek, przystojniak z III a, zrobił się dostępny. Natalia ostatnio była zainteresowana rok starszym kolegą. Od Aśki dowiedziała się, że nie miał dziewczyny.

- Do dzieła - powiedziała do siebie.

Wystukała "Hej, co tam?" i wysłała wiadomość. Przez chwilę czekała na odpowiedzieć.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 2

W takim razie cieszę się, że wpasowałam się w Twoją wizję:)


Przypadkiem zupełnie wpasowałaś swój opis córki pana Edwarda do mojej wizji. ;]


Za wpasowanie i za "łagodzenie formy przezwiska" - plus.


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.