Ruszyli. Szybko dotarli nad strumień. Markus cały czas był z przodu i badał drogę. Ornora wraz z trójką Rzymian utrzymywali się w środku, natomiast Galahar i Tecton nieco z tyłu. W takiej tez kolejności pojawili się nad strumieniem, by nieco odpocząć. Słońce powoli kryło się za koronami drzew. Robiło się coraz ciemniej.
- Tutaj się zatrzymamy – powiedziała Ornora, po czym zsiadła z kulbaki. – Napójcie konie i uzupełnijcie manierki. W razie ataku, będziemy musieli dać nogę.
- Najpierw przyjmiemy walkę – przerwał jej Galahar.
- W razie czego uciekniemy. Hadrian! – zwróciła się do najmłodszego z Rzymian. – Ty obejmiesz pierwszy wartę. – Wojownik skinął potwierdzająco głową. – Reszta spać. Trzeba nam nieco wypocząć, szczególnie wy dwaj – zwróciła się do Greka i Galahara…
- Tutaj się zatrzymamy – powiedziała Ornora, po czym zsiadła z kulbaki. – Napójcie konie i uzupełnijcie manierki. W razie ataku, będziemy musieli dać nogę.
- Najpierw przyjmiemy walkę – przerwał jej Galahar.
- W razie czego uciekniemy. Hadrian! – zwróciła się do najmłodszego z Rzymian. – Ty obejmiesz pierwszy wartę. – Wojownik skinął potwierdzająco głową. – Reszta spać. Trzeba nam nieco wypocząć, szczególnie wy dwaj – zwróciła się do Greka i Galahara…


