Prywatne  zobacz opis świata »

Dopis 4: Sam jechał z uczelni samochodem ,...

« poprzedni dopis
 

Pudelko 438

Od: 12.01.2008,aktywny: dawno temu

Tekstów: 32,

Dopisów: 1265,


***



Sam jechał z uczelni samochodem, kiedy nagle zrobiło się zupełnie ciemno. Przyjechał do Polski tydzień temu z Majorki i zdziwił się wielce, że hawajska koszula i krótkie spodnie nie pasują do klimatu tego kraju.

Kiedy spadł śnieg jego zdziwienie było jeszcze większe, ale dzięki pomocy przyjaciół dał radę przygotować się do powitania Pani Zimy.

Warunki były straszne, koła ślizgały się, a wiatr dowolnie znosił samochód. Mężczyzna nie był dobrym kierowcą, raptem trzy miesiące temu zdał prawo jazdy i miał teraz problem z panowaniem nad kierownicą.

Droga robiła się coraz węższa, bo pług jeszcze nie odśnieżył wielkich warstw śniegu. Jechał wolno usilnie wypatrując świateł samochodu przed sobą. Nagle poczuł, że robi mu się bardzo zimno. Podkręcił ogrzewanie.

Najpierw skostniały mu stopy, potem poczuł, że jakby miał wstać z miejsca, to tyłek by został na siedzeniu. Obłoczek oddechu robił się coraz bardziej widoczny, ciepło ścierało się z zimnem. Potem przyszła kolej na nos. Musiał parę razy się za niego złapać, żeby zobaczyć czy nie odpadł mu. Zatrzymał się, bo było mu tak zimno, że nie mógł wytrzymać. Na zewnątrz słychać było wiatr i tylko to. Wiedział, że w bagażniku ma koc i jedną torbę z ubraniami, których nie chciało mu się wnosić do mieszkania. Uruchomił ponownie samochód, bo wyłączony nie dawał tyle ciepła. Ruszył wolno, kiedy nagle wydało mu się, że nie ma lewej dłoni, nie czuł zacisku palców na kierownicy, nie czuł dotyku materiału rękawiczki. Zaskoczony puścił kierownicę.

I to był błąd.

Wpadł w poślizg, wiatr zawiał z odpowiedniej strony i samochód przewrócił się na dach, przekoziołkował parę metrów i zatrzymał się między drzewami i ogromnej zaspie.



Pierwsza ofiara została pochłonięta przez Panią Zimę.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.