Czy warto kochać?  zobacz opis świata »

Dopis 13: Sama przed sobą musiała przyznać...

« poprzedni dopis
 

Nika 17

Od: 23.11.2006,aktywny: dawno temu

Tekstów: 3,

Dopisów: 69,


***



Sama przed sobą musiała przyznać, że jest w szoku. Tak misternie przygotowanej rocznicy się nie spodziewała. Kiedy rozkładała talerze w jadalni, gdzie zdecydowali się zjeść tego dnia obiad, znalazła na swoim krześle duże pudełko. Pudło w zasadzie. Odruchowo chciała wszystko rzucić i odpakować prezent, ale uznała, że poczeka z tym na Daniela. Kiedy mężczyzna zasiadł do stołu, wydawał się nie zauważać podekscytowania Justyny. Na pakunek też nie spoglądał, jakby chciał sprawdzić ukochaną ile wytrzyma w niepewności. Ale tym razem była silna - udało się jej stłumić ciekawość do końca posiłku.

Zegar właśnie wybijał piętnastą, gdy Daniel powiedział:

- Kochanie, chciałbym, żebyś otworzyła prezent dopiero jak wyjdę. Będzie ci on dziś bardzo potrzebny... Muszę załatwić kilka spraw na mieście, bądź gotowa o siedemnastej. Będę czekał w samochodzie.

Kobieta była porządnie zdziwiona. Z trudem przyszło jej wykrztuszenie zwykłego 'dobrze'. Niebieskooki natomiast z satysfakcją przyglądał się żonie. Ucałował ją czule na pożegnanie i wyszedł.

Szatynka siedziała jeszcze chwilę w zupełnym osłupieniu, a gdy dotarło wreszcie do niej to wszystko, rzuciła się na pakunek. Drżącymi dłońmi rozrywała papier, by w tekturowym opakowaniu znaleźć śliczną suknię wieczorową w kolorze oliwkowym. Oczy otworzyły się Justynie jeszcze szerzej, gdy przyjrzała się podarunkowi.

- Musiała kosztować majątek! Jest cudowna! - zachwycała się na głos.

Powiesiła suknię na wieszaku i pobiegła do łazienki robić się na bóstwo. Była gotowa chwilę przed umówioną godziną. Schowała prezent dla męża do obszernej torby i opuściła mieszkanie.



Tymczasem przystojny blondyn czekał już w samochodzie przed budynkiem, w którym mieszkał z żoną. Tyle wysiłku włożył w przygotowanie tej rocznicowej niespodzianki, że musiało się udać. Usłyszał brzęczenie komórki i wcisnął zieloną słuchawkę.

- Halo.

- Cześć stary! Bilety na 'Małe zbrodnie małżeńskie' czekają już na ciebie w kasie teatru. Swoją drogą, skąd pomysł, żeby brać Justi aż do Krakowa? - mówił szybko jakiś mężczyzna.

- Dzięki, Kuba. Wiedziałem, że mogę na ciebie liczyć. Wiesz... Bagatela to ukochany teatr Justyny, a chciałem, żeby ta rocznica była wyjątkowa. Potem spacer, kolacja. Mam nadzieję, że będzie super - odparł Daniel z nadzieją w głosie.

- Człowieku, bez obaw. Justyna nigdy nie zapomni tego wieczoru! Udanej zabawy, pa.

Ledwie mężczyzna odłożył telefon, Justyna wyszła z klatki schodowej. Wyglądała olśniewająco! Wyskoczył szybko z samochodu, zawiązał jej oczy aksamitną apaszką i pomógł zająć miejsce pasażera.

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 3

Wiem, że trochę długi ten dopis, ale po prostu musiałam...

masakra !!!

po prostu sam bym lepiej tak nie napisał ^^

wielkie brawa ^^

Dziękuję bardzo...

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.