Księżyc w mózgu, czyli   zobacz opis świata »

Dopis 10: Samanta Wracając do domu...

« poprzedni dopis
 

groszek 62

Od: bardzo dawna,aktywny: dawno temu

Tekstów: 10,

Dopisów: 532,


***



Samanta



Wracając do domu miałam wrażenie, że podeszwy przymarzną mi do chodnika. Naczekałam się za wszystkie czasy, bo oczywiście kompletnie wyleciało mi z głowy, że autobus powrotny odjeżdża pół godziny później, niż na rozkładzie. Potem jeszcze wizyta w bibliotece (po raz kolejny zalegałam z książkami, więc sprawa nagliła). Do domu wróciłam z przeświadczeniem, że odmroziłam sobie stopy i z twardym postanowieniem zakupu glanów, który szybko wyperswadował mi tata, twierdząc, że przy tak wielkich stopach jak moje wyglądałabym komicznie.

Dotarłam wreszcie do domu, mamrocząc i przeklinając pod nosem. Przepełniona frustracją, zdjęłam prędko płaszcz i buty, trzęsąc się z zimna i złorzecząc na wszystko, na czym świat stoi. Wpadłam do kuchni i nikomu nic nie mówiąc, dopadłam się do czajnika i wstawiłam wodę, a kolejną moją czynnością było zajrzenie do garnków, stojących na kuchni. Ogórkowa. A ogórkowa zazwyczaj oznaczała, że ten dzień przeżyję na kanapkach.

Syknęłam i obróciłam się z impetem od kuchni, zauważając przyglądających mi się uważnie rodziców w drugim pokoju.

- Cześć - wyszczerzyłam się do nich i już miałam uciekać, żeby włączyć komputer, ale mama, w trosce o mój żołądek, zaproponowała mi ogórkową. Nie to, żebym miała coś do kuchni mamy, ale moja awersja do ogórkowej jest pierwotna i towarzyszy mi odkąd tylko pamiętam. Co nie zmieniało faktu, że mój organizm potrzebował rozpaczliwie czegoś ciepłego. Choćby i to była ogórkowa.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.