PRZECIEKI Z TEKI AMBASADORA JOHNA KAWY  zobacz opis świata »

Dopis 18:SAMOLOT Niebo przypominało złoty dysk ,...

« poprzedni dopis
 

Love 83

Od: 14.02.2010,aktywny: dawno temu

Tekstów: 23,

Dopisów: 213,


SAMOLOT

Niebo przypominało złoty dysk. Raz było żółte, potem pomarańczowe, kto z resztą je tam wie, jakiego naprawdę było koloru.
- Wszystko się tutaj telepie- powiedział John.
- Proszę sobie wygodnie usiąść i założyć słuchawki. Puszczę panu "lato z radiem"- odpowiedziała sympatyczna stewardessa.
- Wolałbym jednak zamienić z pilotem parę słów- odparł naburmuszony. Stewardessa podniosła swój uśmiech na poziom "mega" i wskazała mu drogę do kabiny pilotów.
W samolocie ewidentnie działo się coś dziwnego- John przekonał się o tym wchodząc w korytarz, gdzie wśród rubinowych kształtów, pobrzękujących na półkach pucharów, pod sufitem unosiły się złote ćmy.
John starał się nie zwracać na nie uwagi, spojrzał wstecz i stwierdził z narastającym zdumieniem że ogon samolotu wygina się na wszystkie strony jak ryba.
- LUD POTRZEBUJE PRAWDY!- zza półek wyłonił się transparent który przechylał się trochę w prawo, jakby prawda ciążyła ku dołowi. Na ścianie wisiał portret przewodniczącego Mao.
Nagła turbulencja spowodowała że portret spadł wprost pod nogi. Kawa pochylił się żeby go ująć w ręce, spod spodu wyzierał inny wizerunek: paciorki różańca i wiśniowa szata. Przypomniał sobie, że była to powszechna praktyka stosowana w Tybecie. By zapewnić błogosławieństwo domowi, trzymano na widocznym miejscu zdjęcie dalajlamy, które w razie wizyty przedstawicieli władz szybko przesłaniano fotografią Mao.
- Był czas, kiedy za samo posiadanie wizerunku dalajlamy groziła kara więzienia- odezwała się stewardessa zmieniając ton. Wzięła od niego "zepsutą" ramkę i odsłoniła jakąś kotarę, za którą były niebieskie drzwi.
- Uwaga, tutaj się steruje tym odrzutowcem- położyła mu palec na ustach i opuściła korytarz szybkim krokiem.
Kiedy uchylił drzwi ujrzał kapitana leżącego na kanapie, który odłożył na bok czapkę i obracał w dłoniach sportowy przegląd.
Za sterami siedziały dwa małe psy, były to bokserki które sprawnie obchodziły się ze sterami i prowadziły ze sobą dziwny dialog.
- Myślę że dostanę pracę w Sichuanie- odezwał się pierwszy z pewnością w głosie.
- A limity?- powiedział ten drugi.
- Kierowca to fucha nie z tej ziemi- stwierdził pierwszy, jakby nie usłyszał pytania.
- Chciałbym jeszcze kiedyś spotkać Rajmunda, ciekawe jak sobie radzi?- padło po chwili milczenia.
- Każdy z nas robi czasem dziwne rzeczy...
- Wiesz o co mi chodzi?
- Że dowiadujesz się o tym po czasie.
- Chodzi o to, żeby popełniać coraz mniej błędów- samolot wykonał wspaniały przechył.
- Wiesz ze znowu porwali kobietę?
- Ile miała lat?
- W wiadomościach podali że 7o.
- Ciekawe kto ją porwał?
- Może kosmici?!- he he he, chał chał chał.
Kapitan rzucił płachtą gazety i nagle John rozpoznał dziwnie znajomą twarz. Była to jego twarz, Johna Kawy- stwierdził John i w tej samej chwili się obudził.
Opierał głowę na kierownicy Phantoma, obok niego siedziała Emma i malowała usta.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 1

O_O śliczne -proszę o powtórkę przyjemności...:)

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.