Sekret

Opis świata:

Na błękitnym niebie pośród welonistych obłoczków lśniła siedmiobarwna tęcza. Dookoła niej fruwały papugi o ogromnych skrzydłach i długich ogonach. Niedaleko płynęła niebieskowodna rzeka, nad którą rosło duże drzewo o ogromnej koronie. Liście tego drzewa były jeszcze bardziej zielone niż trawa, która je otaczała. Pośród gałęzi lśniły malutkie ule o barwie miodu. Lecz nie mieszkały w nich pszczoły, tylko malutkie skrzydlate istotki, których uszy miały kształt podobny do liści lipy. Zwane były elfami.

Pod tym właśnie drzewem często siadała dziewczyna z arkuszem papieru w ręce. Potrafiła się porozumiewać z tymi istotami. Zwierzała się im ze swoich problemów, a one ze swoich. Często zapisywała historie tych malutkich ludzików. Znała je lepiej niż one samych siebie. Rysowała je i opisywała w opowiadaniach. Nie miała żadnych przyjaciół poza nimi. Tylko one rozumiały to co czuje. To drzewo było jej tajemnicą od niemalże pięciu lat. Od tamtej pory przychodziła tam zawsze o zachodzie słońca. Niezależnie czy padał deszcz, czy śnieg, czy też świeciło słońce - zawsze się pojawiała.

Pewnego wieczoru długo się nie pojawiała. Edera - najbliższa dziewczynie elfka - czekała bardzo długo, siedząc w ich umówionym miejscu nad rzeką. Słońce już dawno zniknęło za zielonym horyzontem, a ludzkiej dziewczynki nie było. Elfy były bardzo wrażliwe i ona tę wrażliwość zaniedbała. Miały też niesamowitą zdolność, bo potrafiły wyczuć złego człowieka na odległość. Nadzieja - bo tak zwała się ich ludzka przyjaciółka - nie miała w sobie cienia zła i to właśnie dlatego pozwoliły jeje się poznać. Musiała jednak najpierw obiecać, że nic nikomu nie powie, że zachowa tę tajemnicę natury dla siebie.

Obok Edery usiadł jej starszy brat. Widział, że siostra jest zawiedziona. Od początku był przeciwny ujawnianiu Miasta Elfów człowiekowi.

Dopisy:

1. Nie wiedział jak przekonać ją , aby nie...  02.07.2006 czytaj»