Sfera

Opis świata:

Tło geograficzne:

Akcja rozgrywa się na planecie Langast (co w starożytnym języku oznacza, ni mniej, ni więcej, co Ziemia), na której wyróżniamy trzy główne kontynenty Zaghan, Traję i Sathię. Akcja rozpoczyna się na Traji, na południe od równika. Planeta posiada jedno słońce, oraz pozbawiona jest naturalnych satelitów, lecz od kilkunastu lat na nocnym niebie można zobaczyć bardzo jasną gwiazdę, która czyni noce prawie tak samo jasne jak dni.



Tło klimatyczne:

Langast niegdyś była planetą o łagodnym klimacie, obfitującą w bujne lasy, pełne wszelakiej zwierzyny. Obecnie znajduje się na skraju katastrofy klimatycznej. Dni stały się drastycznie krótsze, a globalna temperatura zdaje się w stałym tempie opadać. Zaowocowało to rozrostem biegunowych czap lodowych, które zamieniły się w olbrzymi lądolód, z roku na rok pożerającym coraz większe połacie kontynentów. Obecnie wyróżnia się tylko dwa rodzaje ekosystemów: arktyczny (pokryty tundrą) oraz umiarkowany ograniczający się do coraz to cieńszego pasma wzdłuż równika.



Tło socjologiczne:

Na Langast żyje tylko jedna rasa – dla ułatwienia nazywająca siebie ludźmi. Pod względem rozwoju naukowego znajduje się w epoce średniowiecza, lecz zmiany zachodzące w jej środowisku zdają się obniżać ten poziom. Zjawisko to najbardziej widoczne jest tam, gdzie klimat oziębia się, skutkiem czego wielkie osiedla ludzkie nie są w stanie tam się utrzymać. Dlatego też mieszkańcy tamtych terenów powoli powracają do struktur plemiennych podobnych jak w społecznościach pastersko-zbierackich. „Cywilizacja” zdaje się pozostawać nietknięta jedynie w strefie równikowej, gdzie wciąż istnieją państwa wasalne oraz duże miasta. Różnice kulturowe oraz ciągłe zjawisko wypierania ludności przez niegościnny klimat doprowadziły do rozszczepienia rasy ludzkiej na dwa odłamy: nomadów z północy i południa oraz feudałów z równikowych królestw. Obie społeczności zdołały już się poważnie znienawidzić, przy czym obie uznają się za „wyżej postawione” od oponentów. Nomadzi wycofujący się przed lądolodem stale napierają na równikowe królestwa – poprzez imigrację, czy też zbrojne najazdy – powodując napięcia i w praktyce ciągły stan wojny na pograniczu obu kultur. Żadna ze stron nie jest w stanie uzyskać przewagi, dlatego też „linia frontu” stale przemieszcza się w tę i drugą stronę, tworząc pas ziemi niczyjej, ciągle wpadającej w ręce którejś ze stron i całkowicie zniszczonej bezustanną wojną. Nie jest jednak powiedziane, że w obrębie obu odmian istnieje sielankowe porozumienie. Obie strony są tak naprawdę luźną zbieraniną pomniejszych frakcji, ciągle walczących między sobą o dominację. W praktyce więc rzekoma „wojna” nie jest niczym innym, jak niekończącą się przepychanką pojedynczych plemion i królestw, nieustającymi najazdami i odwrotami. Jest jednak jeden wyjątek – wśród królestw na kontynencie Traja od kilku lat da się zauważyć wzrastającą siłę jednego z państw: Ylanu (mianownik: Ylan). Wysiłki jego władcy do zdominowania pozostałych królestw, od pewnego czasu, odnoszą zdumiewające sukcesy, co z rosnącym niepokojem obserwują pozostali królowie. Oczywiście inne królestwa nie śpią i także próbują wydrzeć jak najwięcej władzy, lecz działania Ylanu, dzięki szczęśliwym zbiegom okoliczności lub czemukolwiek innemu, osiągają znacznie większy efekt.



Tło ekonomiczne:

Ciągłe napięcia pomiędzy sąsiadami, a co za tym idzie wzmożona produkcja wszelkiego rodzaju broni, doprowadziła do wyczerpania łatwo dostępnych złóż rudy żelaza. Efekt ten widoczny jest najbardziej w królestwach równikowych, gdzie zagęszczenie ludności jest bardzo duże, a więc dozbrajane tam armie również znacznie większe, niż w pozostałych częściach globu. Górnictwo odkrywkowe praktycznie przestało istnieć, kopalnie głębinowe już dawno przestały być dochodowe, a w ich czeluściach dzień w dzień giną setki ludzi. Sytuacja ta oraz niekończące się zapotrzebowanie królestw równikowych na żelazo, spowodowała wzrost cen tego metalu do niebotycznych wysokości. Obecnie nie złoto, ani srebro jest podstawową walutą planety – jest nim żelazo. Ten kto posiada przy sobie kilka „listków” żelaza może z powodzeniem uważać się za bogacza, a posiadanie broni z tego metalu jest wyznacznikiem wysokiego statusu. Sytuację tą wykorzystują plemiona nomadów zasiedlające tereny graniczące z linią posuwającego się lodowca. Nie robią tego jednak z chęci wzbogacenia się, lecz z przymusu. Tereny, które zajmują nie dostarczają bowiem wystarczającej ilości pożywienia, potrzebnej do przetrwania srogiej, arktycznej zimy. Zmarznięta ziemia nie jest w stanie utrzymać takiej ilości trawy, która mogłaby wyżywić dostatecznie duże stada bydła nomadów, bądź innych trawożerców, na których można by polować. Każdego lata, lądolód cofa się pod wpływem promieni słonecznych, pozostawiając przed sobą zerwaną wierzchnią warstwę ziemi, po której niedawno „wędrował”. Powoduje to odsłonięcie, zasypanych pozostałości, po dawno wymarłych miastach, w których to ruinach nomadowie poszukują kawałków żelaza oraz stali, do których bez pomocy lodowca musieliby się dokopywać tygodniami. Co bardziej wytrwali lub zdesperowani zapuszczają się nawet w lodowe jaskinie, powstałe na skutek działalności wypływających z lodowca strumieni. Uzyskany urobek nomadzi sprzedają sąsiadom w zamian za żywność, broń, odzież i lekarstwa potrzebne na przetrwanie zimy. Królestwa równikowe oprócz żelaza potrzebują także żywności, aby ustrzec się przed widmem głodu, spowodowanym ciągłym wzrostem liczby ludności, której okoliczne rolnictwo nie jest już w stanie utrzymać. Wymieniają więc oni broń, odzienie i towary luksusowe na stada bydła z plemionami pogranicza, gdyż te, nie posiadając potrzebnego zaplecza technologicznego, nie są w stanie same ich wytworzyć.

Tak więc, wbrew ciągłym utarczkom, oba odłamy ludzkości zdają się potrzebować siebie nawzajem, a zniszczenie któregokolwiek ogniwa, może okazać się równie katastrofalne w skutkach dla pozostałych.



To historyczne:

Od ponad dwudziestu lat lądolód napiera w kierunku równika. Żyją więc ciągle ludzie pamiętający czasy, gdy czapy biegunowe były normalnych rozmiarów i gdy kontynenty były gęsto zasiedlone, a wokół rozkwitały potężne miasta. Niemalże od momentu, gdy lodowce zaczęły się rozrastać, na nocnym niebie ukazywała się nowa gwiazda, z biegiem lat rozjaśniająca bardziej i bardziej ciemności nocy, aż obecnie każda noc jest niemal tak jasna jak dzień. Ze względu na złowrogi czas, w którym się ukazała, nazwano ją Uros, co w starożytnym języku znaczy: „zwiastun nieszczęścia”, „zły omen”. Od czasu jej pojawienia głód, wojny, a potem Wielka Zaraza zdziesiątkowały populację Langast. Nadzieję w ludziach ciągle utrzymuje jednak starożytna legenda, przekazywana ustnie z pokolenia na pokolenie. Opowiada ona o podobnym kataklizmie, jak obecny, gdzie bogowie wspomogli ludzkość i obdarzyli ją potężnym artefaktem zwanym Sferą. Z jego pomocą ludzkości udało się zażegnać kataklizmowi i przywrócić planecie jej oryginalne oblicze. Opowieść ta była jednak tak stara, że uważano ją jedynie za wytwór czyjejś bogatej wyobraźni. Gdy fakty na jej potwierdzenie w końcu się znalazły, było już za późno na ocalenie. Obecnie świat przemierza wielu śmiałków poszukujących jakichkolwiek informacji, bądź artefaktów mogących sprowadzić poszukiwaczy na trop mitycznej Sfery. Dlatego też wszelkie znaleziska ze starożytnych ruin są wielce wartościowe, jeżeli tylko się wie, komu je zaoferować.



Bohaterowie:

Silversnow

Księżniczka plemienia Red Reindeer (14 lat). To ona ma dziedziczyć po swoim ojcu (Darkcloud), wodzu plemienia. Jako kobieta nie może jednak rządzić, dlatego jeszcze w niemowlęctwie ojciec zaręczył ją z księciem sąsiedniego plemienia. Jest z natury buntownicza i ma za złe ojcu, że sam postanowił o jej przyszłości, wydając ją za nigdy nie oglądanego narzeczonego. Jej marzeniem są podróże, które to marzenie jak dobrze wie nigdy się nie spełni, jeżeli poślubi dziedzica sąsiedniego plemienia. Od śmierci matki, czyli od ósmego roku życia, piastuje obowiązki pani domu i kieruje pracą sług oraz zarządza wszelkim dobytkiem. Często wymyka się z obozu i potajemnie dołącza do poszukiwaczy żelaza, co jest dla niej małym namiastkiem podróży, o których marzy.



Mountainleaf

Trzynastoletni młodzieniec, osierocony we wczesnym dzieciństwie został przygarnięty przez rodzinę wodza. Nie będąc jednak członkiem rodziny często był wykorzystywany do pracy ponad siły, co wyrobiło w nim niezwykłą w tym wieku wytrzymałość. Najlepszy myśliwy i tropiciel w plemieniu, świetny w posługiwaniu się łukiem oraz włócznią. Potajemnie podkochuje się w córce wodza, wie jednak, że aby choćby starać się o jej rękę musiałby zgromadzić nielada bogactwa, a obecnie jako sierota posiada jedynie to, co ma na sobie, bez możliwości odziedziczenia czegokolwiek. Dlatego też zawsze wyrusza z poszukiwaczami żelaza, licząc na uznanie starszyzny plemiennej. Nie może obecnie brać udziału w podziale zysków, gdyż jest jeszcze niepełnoletni, lecz liczy, że zdobyte doświadczenie i reputacja zwiększą jego szanse, gdy wreszcie osiągnie upragniony wiek szesnastu lat.



Bravebadger

Szesnastolatek, który dopiero co przeszedł „rytuał przejścia”, czyli osiągnął pełnoletniość i dołączył do grona wojowników plemienia. Narwaniec i awanturnik, łatwo wpadający w złość i toczący ciągłe bójki z rówieśnikami. Od dzieciństwa przyjaźni się z Mountainleaf’em i stara się nim opiekować, choć tak w rzeczywistości jest całkiem odwrotnie. Niezbyt rozgarnięty i wybuchowy Bravebadger często był wyciągany z kłopotów przez młodszego przyjaciela. Uznaje się za najsilniejszego wojownika w plemieniu, czego nie wacha się udowadniać w licznych walkach i bijatykach. Jego ulubioną bronią jest drewniana maczuga nabijana kamiennymi ćwiekami.



Graydeer

Mężczyzna w średnim wieku, doświadczony wojownik, poznaczony wieloma bliznami po obrażeniach odniesionych w walce. Wyznaczony przez wodza na opiekuna młodego Mountainleaf’a, jest jego nauczycielem i traktuje chłopca jak własnego syna. Nigdy nie założył rodziny i nie ma już żadnych żyjących krewnych. Jest przywódcą wojowników i zasiada jako doradca wodza w radzie plemiennej. Jego głównym zadaniem jest dowodzenie wojownikami ochraniającymi poszukiwaczy żelaza. Nosi, przytroczony do pasa, miecz z prawdziwej stali, co jest jednoznacznym dowodem jego wysokiej pozycji w plemieniu.

Dopisy:

1. No dobra , dzieciaki . –...  25.04.2006 czytaj»
2. Ha!...  27.04.2006 czytaj»
3. Otaczające obozowisko małe , kudłate...  04.05.2006 czytaj»
4. Marakal patrzyła się na grupę...  08.05.2006 czytaj»
5. Oddalając się od obozowiska ,...  09.05.2006 czytaj»
6. Marakal zmarszczyła brwi i parsknęła . Ale...  09.05.2006 czytaj»