Co u Ciebie? - Czyli zbiorowy pamiętnik  zobacz opis świata »

Dopis 451:Siedemnasty listopada Anno...

« poprzedni dopis
 

wicca_as 14

Od: 08.11.2008,aktywny: dawno temu

Tekstów: 1,

Dopisów: 44,


Siedemnasty listopada Anno Domini 2008



Szum w głowie, szmery pod sufitem i banan od ucha do ucha. Powód radości - bliżej nieokreślony. Powód wściekłości jednego Moherów - doskonale znany. Zacznijmy jednak od początku.



Niedziela, godzina 17.30. Przyjazd kuzyna. Napiszę więcej: przyjazd dobrze zaopatrzonego kuzyna, ponieważ obywatel Maciak trzymał w dłoni sporą flaszeczkę domowej roboty winka. Przywiózł ją w ramach degustacji, ku pokrzepieniu serc załamanej szkolnym terrorem młodzieży. Nie minęła godzinka, jak opróżniliśmy ją w dwójkę przy akompaniamencie wrzeszczącej z ekranu Paris Hilton. Pięciokrotnie przewijaliśmy moment jej śmierci w "Domu woskowych ciał", dochodząc do wniosku, że nasza mania przerodzi się wkrótce w poważne zboczenie znane w świecie nauki jako nekrofilia. Tak, byliśmy naprawdę podjarani widząc zwłoki dawnej dziedziczki hotelowej fortuny.

Zjedliśmy szybką kolację, po czym obejrzeliśmy kolejne filmy. W przerwie między "Dead Proof" a "Ringiem" Maciak znów zabłysnął intelektem i wyciągnął flaszkę numer dwa. Nie powiem, zaczęło się robić ciekawie. Właśnie wtedy podkusiło mnie, by opuścić żaluzje, więc podeszłam do okna, a mój wzrok spoczął na podążającej chodnikiem samotnej postaci. Samotny Moher na wolności występuje niezwykle rzadko, toteż przystanęłam na chwilę, by przypatrzeć się temu niezwykłemu zjawisku. Ostatni raz widziałam to majestatyczne stworzenie kilka godzin temu, jednak wtedy podróżowało stadnie...

Właśnie wtedy naszła nas genialna myśl, by podzielić się swoimi dobrami z tą zdumiewającą istotą. Zgarnęliśmy więc ze stołu wino i podążyliśmy jej śladem...

Teraz drogie dzieci, kilka informacji, które powinien znać każdy szanujący się tropiciel Moherów (ku przestrodze potomnych):

- Mohery potrafią być zdumiewająco szybkie i głośne;

- żywią niebywałą awersję do wszystkich napojów wyskokowych z wyjątkiem wina mszalnego;

- pomimo swojego wieku mają naprawdę mocne zęby;

- badania naukowe jasno wskazują, że dotąd nie podlegały one szczepieniom przeciwko wściekliźnie.

Po wczorajszej nocy Maciak zaczyna głosić wśród ludu, że to ostatnie powinno się zmienić.

Uciekliśmy przerażeni w stronę domu, przy czym ledwo udało mi się doholować do domu rannego weterana w walce z prohibicją. Pogryziona ręka mojego kuzyna szybko posiniała, a ja z niemym zachwytem obserwowałam okrągły odcisk na jego przegubie przypominający kształtem cyferblat niewidzialnego zegarka. Z oddali docierał jeszcze do nas szyderczy śmiech Mohera, który niemal natychmiast ruszył dostojnym krokiem w stronę kościoła, poprawiając lekko obluzowaną protezę uzębienia.

Tak, ta noc strachów szybko minęła. Strach i ból głowy pozostał.

Jednak to, co zabolało mnie najbardziej, to utrata drugiej butelki wina. Szklane odłamki ścielące się na chodniku, przypominają mi tamtą przerażającą noc…

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 2

No tak, hahaha plusik się należy.


A bardzo dziękuję ;)


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.