Co u Ciebie? - Czyli zbiorowy pamiętnik  zobacz opis świata »

Dopis 723:Siedzę w wyziębionym pokoju , który...

« poprzedni dopis
 

Keen_Student 190

Od: 05.03.2009,aktywny: dawno temu

Tekstów: 17,

Dopisów: 404,


Siedzę w wyziębionym pokoju, który chociaż mały, nie wydaje mi się w tej chwili być przytulnym azylem, schronem. Jedyne źródło ciepła bije od wypełnionego gorącą herbatą zielonego kubka z czerwonym napisem: "Kamil - dziennikarz". "Marzenie ściętej głowy" - wymawiam cicho, ledwo poruszając ustami. Drugiego dnia świąt nadzieja zupełnie mnie opuszcza. Schodzi jak powietrze z przebitego balonu. Za mało tego ciepła w moim pokoju. Dwieście pięćdziesiąt mililitrów wrzącego wręcz płynu, to jednak stanowczo mało, by ogrzać serce, by ogrzać duszę.

Mimo niekończącej się zamieci wewnątrz mnie, to duszę się, bo brakuje tchu. Nie umiem już nawet sklecić sensownego zdania. Tylko krótkie zwroty. Bez ukrytego sensu, takie pospolite, zwyczajne.

Jak mogę być szczęśliwy, gdy w moim sercu nie ma świątecznego Chrystusa, miłości, przyjaźni? Czuję się jak trup w plastikowym worku, który żyje, lecz puls ma na tyle niewyczuwalny, by uznać go za umarłego.

Kretynem byłem od zawsze. Albo to ja łamałem serce, albo to mi je łamano. Przeważało to drugie - prawda obiektywna. Jako człowiek wrażliwy próbuję się cieszyć rzeczami małymi, ale jak radować się z powodu takich "błahostek", skoro nie zauważam wokół siebie rzeczy wielkich, ważnych?

Mam naprawdę rozterkę.

Stoję na rozdrożu, tylko w którą pójść stronę?

Jedno jest pewne: Nie mogę się już zawrócić.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 4

Widze, że nastrój melancholijny albo - jak ja to nazywam - Życie-Jest-Bez-Sensu-Więc-Dajcie-Mi-Spokój. Ale przejdzie Ci - zawsze przechodzi, po chwili, po paru dniach. 


Podoba mi się ten wpis dlatego, że wyraźnie pokazuje jak trudny jest okres dorastania, za ból istnienia i za trupa w plastikowym worku... plusy :)


Zawrócić nie możesz, ale możesz dokonać wyboru drogi i być może wybór może okazać się nie trafiony ale mimo to nie poddawaj się ponieważ człowiek ma prawo do popełniania błędów i możliwość ich naprawiania. C'est la vie! ;)


Szanowny kolego. Tekst jak tekst. Najlepiej szybko o nim zapomnieć i połamać się opłatkiem. Wiem, ze są czasem takie chwile kiedy nawet nowe lamborgini wydaje się czymś pospolitym i miałkim. To doskonały moment, żeby spojrzeć na świat z innej perspektywy i przyznać się przed sobą, że takowa w ogóle istnieje. Ale nie warto się przejmować, pozwól że zacytuję;


"Nawet najdłuższy wąż kiedyś mija" - E. Stachura


"Narzekanie jest obrazą Boga" - Ania z Zielonego Wzgórza


Skoro jednak narzekanie istnieje to może ma jakiś sens? Pewnie tylko taki, żeby tym bardziej się cieszyć, gdy go brak. Pamiętaj jednak że opisywany przez Ciebie stan jest skutkiem wcześniejszych posunięć, a także poglądów na życie ukrytych w głębi podświadomości, które po prostu pragną się z Ciebie wydobyć i opuścić na zawsze. Czy im na to pozwolisz?


Ze świątecznymi życzeniami Wjury


 


 


 


Dziękuję Wam ;]

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.