Błędy uczą  zobacz opis świata »

Dopis 7:Siedziałam na ławce , wpatrzona w chodnik ....

« poprzedni dopis
 
Siedziałam na ławce, wpatrzona w chodnik. Dłonie wcisnęłam do kiszeni kurtki, szyję owinęłam szczelnie pasiastym szalikiem. Czułam na sobie wzrok Milki siedzącej obok mnie. Co się tak patrzy? Byłam zła, chociaż nie wiedziałam konkretnie na co. Może na siebie? Tak, to chyba to. Na moją wieczną nieudolność życiową. I na Milkę. Bo co jej do tego?

- Czemu się tak gapisz w ten chodnik?

- A co, nie mogę? – zapytałam szybko, może trochę za ostro. Popatrzyłam na nią i poczułam, jak wzbiera się we mnie fala buntu przeciwko całej niesprawiedliwości tego brutalnego świata. Ciemne kosmyki włosów łaskotały zaróżowione od wiatru policzki. Czekoladowe oczy iskrzyły się w moją stronę. Jaka ona ładna.

- Nie nadymaj się tak, bo pękniesz. Co ci jest? Znowu… on?

- Jaki on – powiedziałam, robiąc obojętną minę, ale zabrzmiało to bardziej jak stwierdzenie niż pytanie, dlatego Milka już wiedziała, że właśnie chodzi o niego.

- Nie mogę patrzeć, jak się tak męczysz. – Westchnęła i zaczęła bawić się swoimi rękawiczkami. Przed nami po ulicy mignął czerwony seat, na chodniku po drugiej stronie jezdni stawiała ciężko krok za krokiem umęczona babcia, ciągnąc za rączkę małego wnuczka w czapce z wielkim pomponem.

- To nie patrz.

- Uhm. Pewnie jeszcze mam się nie odzywać?

- Byłoby miło – powiedziałam szczerze, zanim zdążyłam ugryźć się w język. Tak naprawdę nawet nie zamierzałam powstrzymywać się od mówienia tego, co myślę. Nagle wszystko zrobiło mi się kompletnie obojętne. A Milka szczególnie.

Wstała z ławki, wzięła plecak i bez żadnego słowa weszła na ulicę. Patrzyłam za nią, jak wyprostowana dumnie dogania babcię z wnuczkiem, po czym znika za zakrętem. Oparłam się o ławkę i przymknęłam oczy.

Nie myśleć. Stale i stale, ciągle i ciągle o tym samym. O tym, że czegoś mi brakuje, bo może gdybym miała to coś, byłoby lepiej. Wystarczałabym.

Pod zamkniętymi powiekami powróciło wspomnienie z kina. Dwa rzędy niżej parka. Mniej więcej w połowie filmu zaczęli się całować. Miałam wspaniały widok z profilu na ten pocałunek. Musnął ustami jej dolną wargę, przygryzł, pocałunek z języczkiem. Akcja na ekranie toczyła się, ale ja byłam skupiona na rzeczywistości, mimo, że coś takiego, jak ten pocałunek, ogląda się ponoć tylko w filmach. Obok mnie Michał poruszył się. Popatrzyłam na niego uważnie. Spojrzał przelotnie, ze średnim zainteresowaniem na całującą się parę i z powrotem wlepił oczy w ekran. Nie wyobrażał sobie, jak ja, że tam na dole siedzimy my. My, tak czule objęci.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 2

wzbiera [się] we mnie - bez "się"



Jaki on[?] – [P]owiedziałam - lub "Jaki on..."



coś takiego[,] jak ten pocałunek




Fajnie, że powróciłaś jednak do tego kina. Faktycznie za krótko opisałam tą scenkę.

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.