Starsza Krew  zobacz opis świata »

Dopis 49: Skąd . . . Skąd wiecie , pani , co...

« poprzedni dopis
 
- Skąd... Skąd wiecie, pani, co zamierzam? - wypowiedziała na głos to, co najbardziej ją dręczyło.

- Lady Oira, twa babka, utrzymywała kontakt z moim Zakonem, ja zaś jestem jego emisariuszką - odrzekła kobieta. - Goniec z ostatnim pismem spotkał mnie na trakcie kilka dni temu, zdobyłam wiec pewną wiedzę. Reszty zaś domyśliłam się, na tych ziemiach przebywam już czas jakiś, zobaczyłam więc i usłyszałam niejedno, a ty jesteś bardzo podobna do lady Oiry.

- Ruszajmy w drogę – uprzedziła dalsze pytania, cisnące się dziewczynie na usta. – na wyjaśnienia przyjdzie czas później, teraz musimy się stąd oddalić.

Thrysta bez sprzeciwu dosiadła swego wierzchowca. Nieznajoma wprawdzie nie wydała jej rozkazu, była to zaledwie sugestia, jednak coś powiedziało Thryście, że powinna posłuchać.

- Możesz mówić mi: Selie – dodała kobieta, gdy i ona znalazła się w siodle. Ruszyła stępa, kierując kroki swej klaczy na północ.

- O jakim Zakonie mówiliście, pani? – zapytała Thrysta, gdy zrównała się ze swą nieoczekiwaną towarzyszką.

Ta z zagadkowym uśmiechem sięgnęła z pazuchę i wydobyła spod kubraka medalion wyobrażający błękitny kwiat irys

- Czy widziałaś może u swej babki ten znak? – odpowiedział pytaniem na pytanie.

Thrysta otworzyła szeroko oczy ze zdumienia. Znak kwiecia irysu był jej znajomy, a jakże. Pamiętała wszak doskonale słusznych rozmiarów ręcznie pisaną księgę, pierwszej karty której nie zdobił żaden inicjał, tytuł ni miniatura. Jedynie błękitny irys. I wiedziała, czyj to znak. Któregoś dnia babka wyjawiła jej znaczenie symbolu kwiecia irysu.

Zakon Elysium.

- Widzę, iż pojęłaś, kim jestem. Paladynem Zakonu Elysiańskiego– rzuciła Selie z uśmiechem. – Wiesz teraz, że możesz mi zaufać.

- To prawda, pa… Selie.

- Wyjawisz mi ninie, co zamierzasz uczynić?

Thrysta zamyśliła się. Obecność kobiety - paladyna sprawiała, że jej dotąd dość chaotycznie krążące myśli poczęły składać się nagle w pewien logiczny ciąg. Jakie ma wyjścia? Odnaleźć tego, kto zabił Altheę i… co wówczas? I jak tego dokonać samowtór? Nie jest on przecież jedyny. Są potężni, o tym wiedziała. A zatem…? Wreszcie przemówiła, lecz pytaniem:

- Co uczynić powinnam? – spojrzała na towarzyszkę.

Selie skinęła głową, jakby tego właśnie oczekiwała.

- Nie ty jedyna pragniesz działać przeciwko krwawym magom. A choć nieliczni, to przecież wiedzy ni umiejętności i ochoty im nie zbywa. Wiem o nich i dlatego opuściłam ziemie Galimoru, by do nich dotrzeć.

- Tedy pojadę z tobą i Nephire – odrzekła dziewczyna. – Dołączę do nich, o ile mnie przyjmą, we mnie nie ma wszak magii – dodała cicho, lecz Selie i tak dosłyszała.

- Żaden talent nie jest zbyt mały, Thrysto.

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.