Utracone nadzieje  zobacz opis świata »

Dopis 5:Skręciła w boczną uliczkę ....

« poprzedni dopis
 
Skręciła w boczną uliczkę. Przysiadła na starej, żeliwnej ławce i zatopiła dłonie w swych kasztanowychych lokach. "Cały ten wyjazd to jakaś pomyłka... Co ja tu robię? Nie dam sobie rady w takim wielkim mieście... Sama... Sama! Mój Boże..." - myślała April. Przygnębięnie dusiło ją coraz bardziej, ale kiedy tylko przypomniała sobie poranną pobudkę, postanowiła nie wracać do domu za żadne skarby. "Pieniedzy nie wystarczy mi na długo, ale kto mnie zatrudni w tym wieku? Trzeba działać, samo się nie zrobi... Zacząć nowe życie. Być szczęśliwą... Ale najpierw znaleźć pracę..." - bezładne myśli kłębiły się w nastoletniej głowie - "Nie mam nic do stracenia...". Czas pokazał, jak bardzo się myliła...

Tymczasem promienie słoneczne otulały jej smukłe ciało, letni zefirek łagodził smutek, pieszcząc delikatnie rumiane policzki dziewczyny. Nie zdążyła postanowic nic konkretnego, bo chwilę później jej głowa zakołysała się i opadła miękko do przodu, oddech uspokoił się i wyrównał i April odpłynęła w lekką drzemkę.

Przebudziła się po pół godzinie. Rozejrzała dookoła, z początku nie kojarząc, gdzie sie znajduje. Kiedy wróciły wspomnienia całego ranka, zacisneła pięści, wstała energicznie z ławki i postanowiła działać.

Kierowana wskazówkami ludzi trafiła do biura pracy. Oprzytomniała dopiero przed wejściem. "Przecież ja nie mam nawet szesnastu lat!" - pomyślała. Stała przez chwilę osłupiała, nie majac pojęcia co robić dalej. Z zamyślenia wyrwał ją postawny mężczyzna, około 30 lat, delikatnie pukający ją w ramię.

-Szukasz pracy maleńka? Myślę, że mogę Ci pomóc... - jego głos brzmiał przyjemnie i uspokajająco.

Złe przeczucia zostały natychmiast stłumione przez radość, że wreszcie dostała jakąś szansę od losu...
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 1

*Przysiadła na starej, żeliwnej ławce i zatopiła dłonie w swych kasztanowych[/ych] lokach.

*Przygnębi[e]nie dusiło ją coraz bardziej

*"Pieni[ę]dzy nie wystarczy mi na długo

*Nie zdążyła postanowi[ć] nic konkretnego

*Przebudziła się po pół godzinie [i] [r]ozejrzała dookoła, z początku nie kojarząc, gdzie si[ę] znajduje.

*Kiedy wróciły wspomnienia całego ranka, zacisn[ę]ła pięści

*Stała przez chwilę osłupiała, nie maj[ą]c pojęcia co robić dalej.

*Z zamyślenia wyrwał ją postawny mężczyzna, około {30} lat, delikatnie pukający ją w ramię. - Liczby piszemy słownie.

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.