Opowieści z Przeklętej Doliny: Ucięta Mowa  zobacz opis świata »

Dopis 47: Śledziliśmy ich , ale nic o tym nie wiedzą...

« poprzedni dopis
 

Koloman 13

Od: 23.01.2009,aktywny: dawno temu

Tekstów: 9,

Dopisów: 258,


- Śledziliśmy ich, ale nic o tym nie wiedzą. John Mothman mieszka u Lady M.

Prawnicy spojrzeli na siebie z niepokojem. Przeszli wraz ze zwiadowcami w ustronne miejsce i ukryli się przed niepotrzebnymi świadkami ich rozmowy, w budynku stacji kolejowej.



Teraz, gdy już siedzieli w knajpce dla podróżnych i wolno sączyli piwo, mogli swobodnie rozmawiać. Mało w niej było trzeźwych ludzi i mało, kto odważyłby się zaczepić czy podsłuchiwać rozmowę jedenastu ludzi.

- Co on tam robi?

- Moi informatorzy twierdzą, że z nią mieszka, podobno jak mąż z żoną.

Gvidon nie mógł uwierzyć w to, co usłyszał.

- Może właśnie to chce nam przekazać Cagliostro - powiedział słabym głosem Samuel, który długo nie mógł dojść do siebie.

- Możliwe - odparł inny ze zwiadowców. - On także mieszka w tym domu.

Gvidon, usłyszawszy to, zakrztusił się piwem.

- Muszą się nienawidzić. A co z dziewczyną?

- Uciekła nam. Żyje, ale ciężko będzie ją odnaleźć.

- Skoro ją zgubiliście to skąd pewność, że jeszcze żyje?

- Była napastowana przez grupkę pijanych mężczyzn. Nie zdążyli jej zgwałcić, bo uratowała ją... - nie wiedział jak to powiedzieć.

Prawnicy, z jednej strony odetchnęli z ulgą, że Nikki nic się nie stało, ale z drugiej strony wyczuwali jakieś nieokreślone niebezpieczeństwo.

- Kto? - Dopytywał się Gvidon. - I gdzie to miało miejsce?

- Niedaleko Klasztoru St. Mary.

Oczy Samuela rozszerzały się coraz bardziej.

- Kobieta - kontynuował ich rozmówca. - Ubrana w mnisi habit. I o bardzo dziwnym głosie.

- Widziałeś jej twarz?

- Nie, ale z jej całej postaci emanowała jakaś zielona poświata. Gdy dotknęła jednego z napastników poczułem swąd palonego mięsa i biedak uciekał z krzykiem, jakby go obdzierano ze skóry. Pozostali napastnicy także się rozpierzchli w popłochu.

- I nie widziałeś jej twarzy? - Jeszcze raz zapytał Samuel.

- Nie, stałem za daleko. Poza tym skryła ją pod kapturem.

Prawnicy spojrzeli na siebie porozumiewawczo. Podziękowali swoim rozmówcom, zostawili kilka złotych monet na zapłacenie rachunku i wyszli z budynku stacji, zostawiając mężczyzn przy pełnych kuflach.

- Musimy spotkać się z Cagliostrem.

- Ojcze. Myślisz, że to ona mści się po tylu latach?

- Nie mam żadnych wątpliwości. Musimy znaleźć dziewczynę.

- Ale gdzie?

Gvidon milczał.



* * *



Miejsce było dość przygnębiające. Odczuł to, gdy tylko zbliżył się do marmurowej, zarośniętej bluszczem i powojem bramy.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.