O jeden raz za dużo  zobacz opis świata »

Dopis 1: Słońce leniwe osiadło na niebie...

 

Pudelko 438

Od: 12.01.2008,aktywny: dawno temu

Tekstów: 32,

Dopisów: 1265,


***



Słońce leniwe osiadło na niebie i zapoczątkowało nowy dzień, który miał być gorący oraz bezwietrzny i zakończyć się miał wielką burzą. Dzieci wybiegły na plac zabaw, ciesząc się ostatnim dniem wakacji, a starsza kobieta przysiadła w oknie z lornetką w ręce. Osiedlowa policja rozpoczęła swój patrol.

Około osiemnastej, kiedy dzieci poszły do domów na późny obiad, babcia zauważyła kobietę, która przemykała uliczką niczym złodziejka. Była zgarbiona, miała szary płaszcz i wielki kapelusz.

Rozpoczął się jednak maraton telenowel, więc dalsza obserwacja została urwana.



***



Ową kobietą była Julia i śmiać się jej chciało samej z siebie. Miała zamiar uciec niezauważona przez nikogo, naszykowała się, znalazła przebranie. Nie przewidziała jednak tego, że latem w długim płaszczu i słomkowym kapeluszu będzie budziła większe podejrzenia, niż w letniej sukience.

Za którymś z zaułków zatrzymała się i zrzuciła z siebie płaszcz, wprawnym ruchem ściągnęła kapelusz, włosy opadły kaskadą na gołe ramiona, przykrywając jasną bliznę na lewej łopatce. Wrzuciła swoje przebranie do kosza na śmieci i ruszyła prosto przed siebie.



Cztery godziny wcześniej.



- Cześć Julka! Przyjdziecie do nas na grilla?

- Hej,– mówiła szeptem, ponieważ spał. Nie lubił, kiedy mówiła głośno, gdy odpoczywał. Dziwnym trafem zawsze się budził, kiedy powiedziała kilka słów głośniej, niż szeptem – Nie, nie przyjdziemy…

- Dlaczego? – Głos wydobywający się ze słuchawki wydawał się Julce bardzo głośny, weszła do łazienki, zamknęła cicho drzwi i usiadła na sedesie. Odetchnęła głęboko i zacisnęła parę razy wolną dłoń w pięść. Jak mogła powiedzieć, że dzisiaj jest czwartek, a czwartki mają swój rozkład. Wraca z pracy, je, śpi, potem ogląda mecz (jak nie ma meczy to cokolwiek innego), pije piwo, ona podaje mu jego przysmaki, potem się kochają, idą spać. Nie ma zgrzytów, wszystko działa jak należy. Nie ma miejsca na grilla.

- Nie czuje się dobrze…

- Co ci jest? – Rzeczowe pytania, których nie można zbyć byle jaką odpowiedzią.

- Chyba jestem w ciąży, wymiotuję i źle się czuję – mruknęła głośniej niż planowała. Prawda była taka, że wymiotowała od ostatniej niedzieli. Dostała trzy kopniaki w brzuch za to, że odważyła się poprawić go, kiedy powiedział „poszłem". Minęło kilka dni, opuchlizna już zeszła, ale rano wymiotowała. Kiedy kłamstwo przedostało się przez słuchawkę drzwi do łazienki otworzyły się.

Stał on. Koszulkę miał trochę za ciasną w piersiach, brzuch sterczał ponad linię slipek. Patrzył na nią spod brwi i wyciągnął dłoń po telefon. Podała bez słowa.

- Julia oddzwoni – powiedział cicho. Głos furiata, zwiastujący burzę. Serce zaczęło bić szybciej, ale uśmiechnęła się.

- Jak się spało, kochanie? Podać ci coś? – Wstała z toalety i chciała go ominąć. Zatrzymał ją i lekko popchnął, tak, że z powrotem usiadła na desce sedesowej.

- Jesteś w ciąży? – zapytał robiąc krok do przodu. Skuliła się lekko, odruchowo wręcz. Nie zauważył tego, patrzył jej w oczy. Jego białe gałki pokryte były siatką czerwonych żyłek, widziała trzydniowy zarost i linię ust.

- Nie.

Drżał. Przeklęty głos! Nie lubił jak drży, bo to oznacza słabość, a kobieta nie powinna być słaba.

- Kłamiesz – syknął i zamachnął się. Uderzył ją w twarz, spodziewała się mocniejszego ciosu. Policzek piekł, a warga powoli napuchła. Wstała z toalety, wiedziała z doświadczenia, że im szybciej dostanie, tym szybciej się odczepi. Rzadko ją bił po twarzy.

- Suka – mruknął, splunął jej prosto w twarz i wyszedł z łazienki. Stała nieruchomo przez trzy minuty. Bała się ruszyć, nie potrafiła wykonać ruchu. Czuła, że jego ślina wolno spływa jej wzdłuż nosa, zatrzymuje się na ustach, a potem cieknie dalej po brodzie. Nie wytarła się. Nadsłuchiwała. Czasami brał jakieś zabawki z kuchni i nimi ją tłukł, czasami siadał przed telewizorem i zapominał o wybuchu.

Tak było tym razem. Kiedy myła twarz czuła się zhańbiona, żałosna i przysięgła, że nigdy więcej nie odbierze telefonu, kiedy on jest w domu.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 9

TYTUŁ:
* za dużo[/.]

OPIS ŚWIATA:
* Pochnął ją [tak], że
* że nie chciał i [/że] przeprasza.
* przez strach[/u]
* {spadnięcie} - zmieniłbym na: "upadek"
* Trzy tygodnie[,]
* będzie miała[/,]

WPIS:
* plac zabaw[,]
* podejrzenia[,]
* ramiona[,]
* wcześniej[/.]
* - Hej[/,]
* głośniej[,]
* [N]ie,
* na grill[/a].
* - Nie czuj[ę]
* głośniej[,]
* słuchawkę[,]
* oddzwoni[/.] - [p]owiedział
* popchnął[/,] tak,
* zapytał[,]
* Drżał[a].
* Nie lubił[,]
* - Kłamiesz[/.] - [s]yknął
* UDERZYŁ ją w twarz(...)UDERZENIA.
* myła twarz[,]


czemu w tytule bez kropki?;o


* Drżał[a].
Ale to mi chodziło, że głos drżał. To on, chyba?


 


 


ach, tak, przepraszam, myslalem, ze to ona drzala


jeszcze jeden blad w opisie swiata:


* w stylu[:] "Ładny


To jest dobre, naprawdę wciągające, ale może to dlatego , że ja ogólnie lubię opowiadania psychologiczne. Świetnie oddane psychiczne odczucia kobiety maltretowanej, chociaż myslę, że jest ich zdecydowanie więcej. Plusy właśnie za to. :) 


 Masz zdolność współodczuwania emocji ludzkich, bo gdyby nie to, to nie potrafiłabyś ich tak dobrze oddać w tym co piszesz. No chyba, że pierze Cię tam jakiś facet, ale mam nadzieję, że nie. ;D


Plusy...oczyweiście ;)


POPRAWIŁAM! :D


CIESZĘ SIĘ! xD


Wow... Stworzyłaś klimat, zrobiło mi się zimno, tak dziwnie, jakbym bała się za nią. Świetnie, Pu, zadziwiłaś mnie, bo zwykle piszesz lekkie i zabawne historyjki, a to jest takie "ciężkie" i ponure, a naprawdę wyszło Ci idealnie.


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.