Nowa Nadzieja  zobacz opis świata »

Dopis 75: Słońce nachalnie ,...

« poprzedni dopis
 
***

Słońce nachalnie, bezczelnie wręcz ponaglało go do odzyskania zagubionej dawno świadomości. Gdy wreszcie powróciła, odczuł przykrą powinności własnej egzystencji. Do nozdrzy wparował nieprzyjemny zapach własnego potu. Wstrząsnęły nim dreszcze, jakby akompaniując przykrej woni. Słońce zdążyło poczynić znaczne postępy i z porannego, bladego światełka stało się ogromnym, jaśniejącym owalem. Rana, która we śnie odeszła w najdalsze zakątki umysłu, powracała, ukazywała kruchość ludzkiego życia (wliczając w to wszelkie pozostałe formy życia... no prawie wszystkie...). Wciągnął łapczywie powietrze, starając się nie myśleć kim teraz jest dla otaczającego go świata...

Chmury, jakby ciasta wyjęte z pieca, sprawiały wrażenie fantastycznych stworzeń, straszących małego chłopczyka, który błądził po bezdrożach tego świata sam, zagubiony. Niebo... Tajemnicze miejsce, będące domem wszystkich zabobonów, wszelkich absurdalnych przesądów.

Promieniujące zajadle słońce zostało przysłonięte, jakiś cień spoczął na jego ciele. Cień bez wątpienia należał do kobiety, która jakby igrając z nim nie przekraczała granicy niewiedzy i zaciekawienia.

- Kim jesteś? - Jego głos drżał z zaciekawienia, niemal jak dziecko niecierpliwie wyczekujące na prezent...

Nie odpowiedziała, jedynie podeszła bliżej. Poczuł delikatny, nie narzucający się zapach lasu. Wróciła burza falujących, jasnych włosów na jesiennym, nie zmąconym niczym wietrze. Uśmiechnął się bezwiednie, jakby obecność właśnie tej osoby sprawiła, że ogarnął go błogi spokój i, co zadziwiło go jeszcze bardziej, szczęście.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 2

Jakie ładne :) Jejku jakby Saligia wiedziała, że może wzbudzać szczęście ta wiedzma :D A poważnie to podoba mi się bardzo. W ładny sposób opisane doznania.

odczuł przykrą powinnoś[ć]

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.