- Słucham? - zapytał z niedowierzaniem Ron. Złość, która w nim przed chwilą wrzała nagle znikła.
- Co nie słyszałeś Weasley? Powiedziała, że możecie porozmaiać przy ognistej whisky. Ale ciebie na nią nie stać, więc stąd spadaj - powiedział Mafloy. Chłopak dopiero teraz przypomniał sobie o isnieniu Dracona. Wyciągnął różdżkę, wycelował w rozłożonego na ziemi chłopaka i powiedział:
- Drętwota.
Mafloy nagłe przestał się ruszać, co wygładało komicznie z widocznym zdziwieniem na twarzy.
- Ubierz się. Musimy porozmawiać - powiedział Ron do Luny. Poczekał, aż się ubrała, po czym zaprowadził ją tajnym przejściem do baru w pobliskiej wiosce. Ledwo się pokazali Luna krzykneła do barmana:
- Pokój i butelka ognistej whisky.
Chłopak skrzywił się, ale poszedł za nią na górę. Weszli od małego pokoju z łóżkiem i stołem, na którego blacie stała butelka i dwie szklanice.
- Dobra mała, a teraz powiedz mi, co ty tam robiłaś z Draconem - zapytał, zaraz po tym jak zamknął drzwi.
- Zaraz, najpierw się napijmy - stwierdziła, po czym nalała trunku do szklanic. Po wypiciu kilku kolejek zaczęła opowiadać:
- Miałam ochotę na coś, czego do tej pory nie robiłam. Chciałam się kochać - powiedziała.
- Ale czy to musiał być właśnie Mafloy, ta gnida?! - zapytał.
- No, szukałam kogoś z Gryfonów, ale nikogo takiego nie mogłam znaleźć. Harry zniknął, Neville już spał, a ty łaziłeś po zamku - stwierdziła.
- Ja? Chciałaś to zrobić ze mną? - zapytał Ron ze zdziwieniem, ale i lekkim zarzenowaniem.
- Oczywiście. I nadal mam na to ochotę - stwierdziła, po czym podniosła się z krzesła i ruszyła w jego stronę.
- Luna, co... - chciał powiedzieć, ale przerwała mu pocałunkiem. Początkowo chciał odepchnąć blondynkę, ale stwierdził, że taka okazja może się już nie powtórzyć, dlatego przewrócił ją na łóżko i ściągnął z niej ubranie. Po chwili oboje leżeli nadzy, całując się namiętnie, a dłonie Rona z początku niepewnie, a po chwili już całkiem wprawnie, rozgrzewały ciało Luny. Gdy w nią wchodził, dziewczyna tylko jęknęła z rozkoszy, choć rudzielec nie miał pojęcia, czy po tej ilości Ognistej w ogóle wie, z kim znalazła się w łóżku. Po wszystkim, kiedy Ron opadł zmęczony na łóżko, dziewczyna wtuliła się w niego i zamruczała z rozkoszą, ku przerażeniu chłopaka.
- Co nie słyszałeś Weasley? Powiedziała, że możecie porozmaiać przy ognistej whisky. Ale ciebie na nią nie stać, więc stąd spadaj - powiedział Mafloy. Chłopak dopiero teraz przypomniał sobie o isnieniu Dracona. Wyciągnął różdżkę, wycelował w rozłożonego na ziemi chłopaka i powiedział:
- Drętwota.
Mafloy nagłe przestał się ruszać, co wygładało komicznie z widocznym zdziwieniem na twarzy.
- Ubierz się. Musimy porozmawiać - powiedział Ron do Luny. Poczekał, aż się ubrała, po czym zaprowadził ją tajnym przejściem do baru w pobliskiej wiosce. Ledwo się pokazali Luna krzykneła do barmana:
- Pokój i butelka ognistej whisky.
Chłopak skrzywił się, ale poszedł za nią na górę. Weszli od małego pokoju z łóżkiem i stołem, na którego blacie stała butelka i dwie szklanice.
- Dobra mała, a teraz powiedz mi, co ty tam robiłaś z Draconem - zapytał, zaraz po tym jak zamknął drzwi.
- Zaraz, najpierw się napijmy - stwierdziła, po czym nalała trunku do szklanic. Po wypiciu kilku kolejek zaczęła opowiadać:
- Miałam ochotę na coś, czego do tej pory nie robiłam. Chciałam się kochać - powiedziała.
- Ale czy to musiał być właśnie Mafloy, ta gnida?! - zapytał.
- No, szukałam kogoś z Gryfonów, ale nikogo takiego nie mogłam znaleźć. Harry zniknął, Neville już spał, a ty łaziłeś po zamku - stwierdziła.
- Ja? Chciałaś to zrobić ze mną? - zapytał Ron ze zdziwieniem, ale i lekkim zarzenowaniem.
- Oczywiście. I nadal mam na to ochotę - stwierdziła, po czym podniosła się z krzesła i ruszyła w jego stronę.
- Luna, co... - chciał powiedzieć, ale przerwała mu pocałunkiem. Początkowo chciał odepchnąć blondynkę, ale stwierdził, że taka okazja może się już nie powtórzyć, dlatego przewrócił ją na łóżko i ściągnął z niej ubranie. Po chwili oboje leżeli nadzy, całując się namiętnie, a dłonie Rona z początku niepewnie, a po chwili już całkiem wprawnie, rozgrzewały ciało Luny. Gdy w nią wchodził, dziewczyna tylko jęknęła z rozkoszy, choć rudzielec nie miał pojęcia, czy po tej ilości Ognistej w ogóle wie, z kim znalazła się w łóżku. Po wszystkim, kiedy Ron opadł zmęczony na łóżko, dziewczyna wtuliła się w niego i zamruczała z rozkoszą, ku przerażeniu chłopaka.


