Mazbah  zobacz opis świata »

Dopis 32: Słyszeliście...

« poprzedni dopis
 
- Słyszeliście coś? - Folsten jął nerwowo rozglądać się dookoła.

- Tak, głośno i wyraźnie... - wtrącił próbujący się zdrzemnąć Białowłosy. - To tylko jakiś głupi druid gada sam do siebie, nie dając zasnąć normalnym ludziom.

- Ciekawe czy będzie ci tak do śmiechu, gdy z wody wynurzy się ogromny wąż, albo inne plugastwo...

- Folsteeen, ogrooomny wąż za twoimi plecami!!! Uważaaaj!!!

Po usłyszeniu przeraźliwego krzyku Caeva, druid bez chwili namysłu wskoczył do wody. Dopiero po chwili, zdał sobie sprawę, jak głupio postąpił. Gdy wynurzył się na powierzchnię, stojąc jedynie po pas w wodzie, nie ujrzał żadnego węża ani nic, co węża mogłoby przypominać. Miast tego, usłyszał donośny głupi rechot wojownika oraz cichutki chichot Katii.

Doprawdy, bardzo śmieszne - odparł Folsten, wdrapując się na pokład łodzi. - Nie wiem, po co jesteś potrzebny moim mocodawcom lecz w chwili, gdy kazali mi ciebie przyprowadzić, musieli być zdrowo wstawieni.

- Nie moja sprawa, że pracujesz dla bandy pijaków lub „minionów Brovara”, jak kto woli... - Białowłosy uśmiechnął się ironicznie.

Druid nie komentując, udał się na przeciwległy koniec łodzi i zajął się osuszaniem swego ubrania. Katia i Caev natomiast, obejmując się, powrócili do pozycji leżącej. Zapewne późna pora dała im się już we znaki. Po chwili jednak, uwagę Folstena przykuły kolejne dziwne odgłosy. Tym razem były to ciche pomruki i cmoknięcia, dochodzące od strony kochanków.

- Wam młodym, tylko chędożenie w głowach. - odrzekł druid, oglądając się przez ramię. - Moglibyście się powstrzymać choć jedną noc i oszczędzić mi wysłuchiwania tych odgłosów.

Nikt nie odpowiedział. Młodzi byli zbyt zajęci sobą, aby przejmować się słowami druida.

- Gdy byłem w waszym wieku, to inaczej...

- W naszym wieku? To ile ty masz w ogóle lat? - Zdziwiona Katia spojrzała w kierunku Folstena, który może i miał paskudną gębę lecz nie wyglądał na wiele starszego od Caeva.

- No, już od jakiś stu czterdziestu lat chadzam po tej ziemi...

- Więc znaczy się, że już nie możesz... eee... ten tego?

- Nie doceniasz mocy naszych druidzkich mikstur! Mam tyle krzepy i wigoru na ile wyglądam!

- W takim razie marne te wasze eliksiry - wtrącił złośliwie wojownik, gładząc dłonią brzuszek Katii. - A teraz najlepiej prześpij się i pozwól nam w spokoju „oddać cześć Kallinie”.

- Mnie jakoś hałasy nigdy nie rozpraszały. Kiedyś to...

- Folsten, zamilcz albo z łaski swojej wyskocz za burtę, nim ja cię za nią wyrzucę!

- Dobrze, już dobrze. Będę mi...

Rozległ się głośny plusk. Niebo tej nocy było bezchmurne i wyjątkowo gwiaździste...
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 3

Dobrze odczytałeś moje intencje. Tak właśnie mieli zareagować na zamach. Dzięki, że nie ruszyłeś wątku rozdwojenia jaźni zabójcy. :)

wyrzucę!! - na opo nie uzywa sie dwoch wykrzyknikow, albo jeden albo trzy, ale nie dwa. :)

sugerowałbym jeden.



A poza tym, dobry wpis :)

*jak[/,] kto woli

*Kallinie”[.]


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.