Zagubiona..  zobacz opis świata »

Dopis 4:SMOK W PRZEDSZKOLU ...

« poprzedni dopis
 

Love 83

Od: 14.02.2010,aktywny: dawno temu

Tekstów: 23,

Dopisów: 213,


SMOK W PRZEDSZKOLU

- Szczęściara- pomyślałem. Postanowiłem dokończyć autoportret, nie było mi to jednak tego dnia dane, gdyż zadzwonił telefon, odebrałem go, a po drugiej stronie odezwał się Grzesiek.
- Cześć, mam dla ciebie fuchę- powiedział.
- Chodzi o szyld?
- Chodzi o zupełnie inne zadanie...przebierzesz się za smoka.

Dzieci stały jak zamurowane, aż usiadłem z wrażenia, na zydelku przeznaczonym dla kogoś kto ma lat pięć. Czułem się jakoś dziwnie. Zrozumiałem że gruba warstwa pluszu przed niczym mnie nie chroni, wzrok dzieci przenikał mnie i moje przebranie.
Grzegorz robił wykład na temat odżywiania, przez cały czas gapiłem się i udawałem że słucham, od czasu do czasu potakując wielkim łbem i to było wszystko na co było mnie stać.
- Trzeba im było chociaż pomachać ręką- powiedział Grzesiek na korytarzu.
- Sorry. Następnym razem będzie lepiej- odparłem bez przekonania.
Tego dnia odwiedziliśmy jeszcze dwa przedszkola. Muszę przyznać, że następnym razem rzeczywiście było lepiej i widok dzieci nie wydawał mi się już tak straszny. Mogłem się im przyglądać przez pomarańczową siatkę i gdy dotarło wreszcie do mnie że one mnie nie widzą, pomachałem kilka razy tym, które machały do mnie. Jeden z chłopców pogroził mi pięścią, więc ja mu też pogroziłem. Dopadł mnie i zaczął mnie tą pięścią okładać, ale smocza skóra doskonale amortyzowała ciosy.
Nagle poczułem szarpnięcie za ogon, odwróciłem głowę i ujrzałem dziewczynkę przyczepioną do ogona podskakującą wysoko, więc też zacząłem podskakiwać. Po chwili wszystkie dzieci podskakiwały. Czułem jak wspaniale jest znowu być dzieckiem.
Czułem że prysła bariera, która nas przed chwilą oddzielała, po prostu, co tu kryć, czułem się cudownie...
Nie chciało mi się już nawet przebierać, zdjąłem tylko łeb i położyłem go sobie na kolanach. Z nieba lał się żar, Grzegorz poszukał muzyki i podrygiwał za kierownicą. Ja, z ręką wyciągniętą za oknem wybijałem rytm o karoserię samochodu. Gdy mijaliśmy przystanek autobusowy zobaczyłem kilku hiphopowców, oni także bujali się w rytm muzyki, ale tylko do czasu gdy zobaczyli nas. Jeśli byli pod wpływem jakiegoś narkotyku to szczerze im współczuję.
Obaj z Grzegorzem ryknęliśmy śmiechem. Potem wjechaliśmy w osiedle i naszym oczom ukazał się następny obiekt z naszej listy- przedszkole nr 5. Wyszedłem z auta, otrzepałem się i włożyłem łeb.

Wkrótce nabrałem takiej wprawy, że dzieci śpiewały o mnie piosenki, a my z Grześkiem nie musieliśmy już chodzić po klasach. Po prostu, zwoływano wszystkie dzieci do auli a ja wyskakiwałem znienacka kręcąc piruety, kończyłem występ charakterystycznym tadam!
Dzieci rzucały się na smoka i przez kilka minut robiło się ciasno jak w ulu. Aż jakiś litościwy przedszkolak komunikował- Zostawcie go, on ma już dość.
Pewnego razu jeden z chłopców przyjrzał mi się uważniej, żeby po chwili szepnąć koledze do ucha- To nie jest prawdziwy smok, tylko taki pan przebrany za smoka. Tego drugiego aż zmroziło kiedy to usłyszał.
Innym razem zostałem zdemaskowany, bo zapomniałem zamienić trampki na smocze łapy. Ale ogólnie zabawa była świetna i trwała mniej więcej przez tydzień.
Pewnego dnia Grzesiek przyjechał po mnie jakiś niewyraźny, nie patrzył mi w oczy i kręcił nosem.
Szliśmy przez osiedle gapiąc się na bloki, Grześ w srebrnej kurtce z naszywką Jankesów, zaś ja w smoczej skórze, z łbem pod pachą przypominającym hełm astronauty.
- Wiesz, głupia sprawa, ale tę robotę obiecałem też wujkowi...i on właśnie się zdecydował- wreszcie się odezwał.

Kiedy za zakrętem zniknął jego samochód, usiadłem na ławce. Nie chciało mi się dłużej czekać. Wyjąłem z kieszeni pomiętą pocztówkę. Przyglądałem się znaczkowi przyklejonemu na odwrocie, który przedstawiał królową Wiktorię. Uśmiechałem się do siebie szeroko.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 3

Bardzo ładna opowieść. Przyjemna w odbiorze, barwna, słoneczna. Solidnie rozpoczęta i zakończona. Faktycznie lepiej czułaby się samotnie, niż włożona w opowiadanie. Idealnie pasowałaby do "Kartki z notatnika" w dziale felietony:)

Dziękuję za podpowiedź, ale stosuję własną taryfę.

KOREKTA:
* - Szczęściara[ ]-
* fuchę[ ]-
* zadanie...[ ]
* dla kogoś[,]
* udawałem[,]
* wszystko[,]
* ręką[ ]-
* lepiej[ ]-
* do mnie[,]
* Czułem[,]
* za oknem[,]
* autobusowy[,]
* do czasu[,]
* narkotyku[,]
* listy[ ]-
* Po prostu[/,]
* do auli[,]
* znienacka[,]
* ["T]adam!["]
* komunikował[: ]-
* ucha[: ]-
* zmroziło[,]
* osiedle[,]
* wujkowi...[ ]
* zdecydował[ ]-

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.